Wiadomości

Rusza 45. FPFF w Gdyni. Festiwal, jakiego dotąd nie było

Najnowszy artukuł na ten temat Złote Lwy w Gdyni: zaskakujący werdykt
Wyjątkowo nie we wrześniu, a w grudniu rusza 45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wyjątkowa będzie też formuła wydarzenia. Impreza w całości odbędzie się online.
Wyjątkowo nie we wrześniu, a w grudniu rusza 45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wyjątkowa będzie też formuła wydarzenia. Impreza w całości odbędzie się online. fot. Trojmiasto.pl

Bez czerwonego dywanu, popularnej "ścianki", przechadzających się po ulicach gwiazd kina i przede wszystkim bez wielotysięcznej publiczności startuje 45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Zupełnie inny od poprzednich edycji, bo po raz pierwszy zorganizowany w wersji online. Konkursowe filmy zobaczą tylko członkowie jury i akredytowani dziennikarze. Kinomanom pozostaje śledzenie w mediach społecznościowych konferencji, spotkań z filmowcami i kameralnych koncertów.



Wydarzenia online w Trójmieście


O tym, że rozpoczyna się coroczne święto polskiego kina, informuje umiejscowiony na dachu Gdyńskiego Centrum Filmowego napis "Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdynia 2020". I to właściwie jedyny festiwalowy element w przestrzeni miasta. Nie ma rozłożonych na placu Grunwaldzkim leżaków, brakuje ulubionej "ścianki" festiwalowiczów, Teatr Muzyczny świeci pustkami, a po wnętrzach GCF krzątają się nieliczni wolontariusze i członkowie jury oceniający konkursowe filmy. Wrześniowe słońce (bądź strugi jesiennego deszczu) zastąpił zimowy ziąb, który nie ma nawet komu doskwierać. Publiczności w tym roku bowiem zabraknie.

Seanse tylko online



Pandemia koronawirusa odebrała nam w ostatnich miesiącach mnóstwo przyjemności w postaci koncertów, spektakli oraz festiwali właśnie. Organizatorzy gdyńskiej imprezy niemal do samego końca walczyli o choćby hybrydową formułę wydarzenia. Decyzja o ponownym zamknięciu kin przekreśliła jednak wszelkie nadzieje na to, że przynajmniej część widzów ponownie na żywo zapozna się z tym, co najlepsze w rodzimej kinematografii. Finalnie mamy więc festiwal w okrojonej formie, trwający krócej niż zazwyczaj (zamiast sześciu pięć dni), pozbawiony tradycyjnej gali zamknięcia i uroczystości czerwonego dywanu.

Niezwykły film z Gdyni powalczy o Złote Lwy



O obecności festiwalu w Gdyni tym razem informują tylko śladowe elementy na placu Grunwaldzkim, obowiązkowo w klimacie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.
O obecności festiwalu w Gdyni tym razem informują tylko śladowe elementy na placu Grunwaldzkim, obowiązkowo w klimacie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. fot. Trojmiasto.pl
Tegoroczny festiwal ma niewiele wspólnego ze świętem kina, bo trudno świętować bez najważniejszych gości, czyli widzów. Obowiązujące obostrzenia oczywiście uniemożliwiają organizowanie jakichkolwiek projekcji w salach kinowych. Ograniczenia nałożone przez dystrybutorów z kolei zamykają organizatorom FPFF możliwość udostępnienia konkursowych tytułów w sieci. Obawy związane z piractwem nie wydają się w tym przypadku zupełnie bezzasadne. Wszak mowa o wielomilionowych nakładach, które nie zwrócą się, jeśli film trafi do nielegalnego internetowego obiegu.

"Czternastka" powalczy o Złote Lwy



Drobnym pocieszeniem jest fakt, że 6 spośród 14 filmów ubiegających się o Złote Lwy widzowie mogli już wcześniej obejrzeć na wielkim ekranie. Trzy z tych tytułów można nadal znaleźć w ofercie platform streamingowych: "Sala samobójców. Hejter", "Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa" oraz "Tarapaty 2" (pozostałe trzy produkcje, które krążyły już w kinowej dystrybucji, to "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy", "Jak najdalej stąd" oraz "Zieja").

Filmy w Konkursie Głównym 45. FPFF



"Śniegu nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej, polski kandydat do Oscara, to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów tegorocznego festiwalu w Gdyni. Widzowie zobaczą jednak tytuł dopiero w dystrybucji kinowej.
"Śniegu nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej, polski kandydat do Oscara, to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów tegorocznego festiwalu w Gdyni. Widzowie zobaczą jednak tytuł dopiero w dystrybucji kinowej. mat. prasowe
Pozostałe osiem filmów z Konkursu Głównego ("Amatorzy", "Bliscy", "Magnezja" "Mistrz", "Sweat", "Śniegu już nigdy nie będzie", "Zabij to i wyjedź z tego miasta" oraz "Żużel") obejrzą już jednak tylko przedstawiciele branży filmowej, nieliczni dziennikarze oraz członkowie jury. Przewodniczy mu w tym roku reżyser Lech Majewski, a wśród osób decydujących o gdyńskich nagrodach znaleźli się m.in. aktorzy Grażyna Błęcka-KolskaCezary Pazura, reżyser Jan P. Matuszyński ("Ostatnia rodzina") czy pisarka Dorota Masłowska. Laureatów Złotych Lwów i pozostałych indywidualnych wyróżnień poznamy podczas gali, którą w sobotę, 12 grudnia, transmitować będzie Telewizja Polska. Nie będzie to jednak uroczystość, jaką znamy z poprzednich lat. Prowadzący połączą się z laureatami za pomocą internetowych komunikatorów.

Spotkania, konferencje i koncerty dla wszystkich



Na co więc może liczyć widz, który do tej pory regularnie odwiedzał gdyński festiwal? Poza wspomnianą opcją seansów na platformach streamingowych, głównie na darmowy dostęp do konferencji z udziałem twórców konkursowych tytułów. Spotkania z filmowcami udostępniane będą na festiwalowym Facebooku i YouTubie. Bez posiadania akredytacji festiwalowej będzie można uzyskać również bezpłatny dostęp do debat: o polskim kinie, filmach młodzieżowych i ekologicznej stronie kinematografii.

Bez żadnych ograniczeń będzie można także zajrzeć do festiwalowego Piekiełka, czyli nocnego klubu w Hotelu Mercure, gdzie zazwyczaj przesiadują "po godzinach" sami filmowcy. Organizatorzy 45. FPFF przygotowali trzy wideosesje, podczas których swoją twórczość zaprezentują przedstawiciele sceny awangardowej. We wtorek, 8 grudnia, o 21 zagra perkusista Hubert Zemler. Dzień później o tej samej godzinie duet djLenar/Bartłomiej Tyciński wykona muzykę skomponowaną do filmu "1970" Tomasza Wolskiego, opowiadającego o procesie pacyfikacji strajków robotniczych podczas wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu. W czwartek, 10 grudnia, natomiast w internetowym "Piekiełku" zagrają trójmiejscy artyści: Mikołaj TrzaskaOlo Walicki, wspomagani przez Macio Morettiego.

Wszystkie koncerty za darmo będą udostępniane w mediach społecznościowych Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.

"Mistrza" i większość pozostałych konkursowych filmów zobaczymy dopiero w dystrybucji kinowej, a także w przyszłorocznym cyklu festiwalowych replik, które organizatorzy planują w kinach na terenie całego kraju.
"Mistrza" i większość pozostałych konkursowych filmów zobaczymy dopiero w dystrybucji kinowej, a także w przyszłorocznym cyklu festiwalowych replik, które organizatorzy planują w kinach na terenie całego kraju. fot. Robert Pałka

Pozostałe sekcje i konkursy



Z perspektywy zwykłego widza to by było na tyle. Przynajmniej na razie, bo organizatorzy festiwalu zapewniają, że gdy tylko kina zostaną ponownie otwarte, wszystkie festiwalowe tytuły zostaną pokazane w formie replik, czyli przeglądów organizowanych w wybranych kinach na terenie całego kraju. Na to jednak musimy poczekać co najmniej kilka tygodni.

Tymczasem dostęp do filmów z pozakonkursowych sekcji (Filmy z Gdyni, Polonica, Gdynia Dzieciom. Kino Młodzieżowe, Czysta Klasyka) mają tylko przedstawiciele branży lub akredytowani na wydarzenie dziennikarze. Tylko oni obejrzą także sześć tytułów, które znalazły się w organizowanym po raz pierwszy Konkursie Filmów Mikrobudżetowych (produkcje zakwalifikowane zgodnie z zasadami Programu Operacyjnego PISF Produkcja filmowa).

Kożuchowska i Poniedziałek na planie filmu "Prawdziwe uczucia"



Tegoroczne wyróżnienia przyznane zostaną również w kategorii filmów krótkometrażowych. Wśród 27 wyselekcjonowanych tytułów są dwa filmy nakręcone przez absolwentów Gdyńskiej Szkoły Filmowej. To "Lato 43" Anety Bussold oraz "Prawdziwe uczucia" Jana Kuźnika. W tej kategorii listę zwycięzców poznamy w piątek. Złote Lwy wraz z Platynowymi (dla Feliksa Falka i Andrzeja Barańskiego) przyznane będą dzień później.

Opinie (26) 3 zablokowane

  • Śmiech na sali a nie żaden festiwal.mogli w tym (4)

    Roku zrezygnować z jego organizacji, bo w takiej formule nie ma sensu.

    • 16 11

    • (1)

      Teraz to jest takie życie online :D Ja wolę życie w realu, bo jestem człowiekiem, nie bio robotem.

      • 1 1

      • U nas w mieściie niestety niema Reala jest tylko Lidl i Biedronka i jak tu żyć człowieku?

        • 6 0

    • Kompromis i Stagnacja (KiSs) - nie słyszałaś o takiej partii? Daj partii żyć.

      • 0 2

    • Ale festiwal jest nie tylko dla widzów

      Fajnie, że każdy myśli o sobie, a nie pomyśli o innych. Festiwal to jednak bardzo ważne wydarzenie dla producentów tych filmów, a im bardzo zależało, by tegoroczne produkcje mogły być ocenione w tym roku. A nie za rok, kiedy wiadomo, że byłaby ogromna konkurencja.

      • 4 2

  • to nie jest festiwal (1)

    Ciemnogród. Festiwal przy swoim założeniu jest chyba skierowany do widza? Bez widza nie ma kina. Należałoby o tym pamiętać. Największe prestiżowe festiwale na świecie były w stanie przeprowadzić swoje imprezy online, a w Polsce producenci, reżyserzy, dystrybutorzy i organizatorzy FPFF boją się najwyraźniej, że ktoś im te filmy w Internecie "ukradnie". :D Nowe Horyzonty i jeszcze kilka imprez jakoś nie miały takich obaw ani problemów ze zmianą formuły. Spotkania z twórcami i rozmowy nt. filmów, których i tak nie można obejrzeć? Serio? Czy ktokolwiek w ogóle będzie brał w tym udział? Wstyd.

    PS. Na pierwszym zdjęciu mikołajopodobna kula wygląda jak narysowana w Paincie.

    • 15 3

    • No niestety, nasi producenci i dystrybutorzy nie zauważyli jeszcze, że pandemia przyspiesza tylko nieuniknione. Koniec ery kin.

      • 3 0

  • Jak zawsze zabawa za pieniądze podatników (7)

    Większość dzieł powstaje za pieniądze podatników - dotacje Min. Kultury, Instytut sztuki filmowej, etc. Później i tak tych filmów nikt nie ogląda., może poza garstką znawców w wyciągniętych swetrach i rzadko mytych włosach.

    Typowa twórczość do szuflady dla 80% filmów na festiwalu. I tak wygrywają zawsze te same autorytety filmowe. Szkoda tylko że nie żyją z wpływów za bilety tylko z budżetowej kasy i haraczu od biletu kinowego (jakim są obłożone wszystkie wpływy za wyświetlane filmy w Polsce).

    • 13 4

    • I tak od lat.

      • 1 2

    • (4)

      Bez przesady. Wyobraź sobie świat bez sztuki, bez filmu, bez teatru, filharmonii, opery, bez malarstwa, rzeźb, kształtów. Wszystko szare, proste, pozbawione finezji i smaku. Chciałbyś takiego świata"? Wtedy byłoby lepiej gdyby podatnik do tego nie dokładał?

      • 4 2

      • (3)

        Tak, w tej swojej wyliczance rzucają się w oczy w szczególości kształty. Zapomniałeś o kolorach i fakturach, zapachach, dźwiękach, trójkątach i kwatdratach, pikselach i plamach.

        • 1 0

        • (2)

          Nie zrozumiałeś za bardzo chociaż prosto to wyłożyłem. Załóż kombinezon roboczy, zjedz golonkę i obejrzyj paradokument w telewizji, to powinno miło połechtać twój gust.

          • 1 2

          • ksztalty sa najważniejsze, nie jakieś tam łechtanie

            • 0 0

          • Masz coś do klasy robotniczej? Nie każdy musi od razu robić doktorat ze strachu przed koniecznością robienia obiadów i chodzenia na zakupy (nie mówiąc już o pracy 8-16). Lepiej jest wkuwać cały dzień zakurzone lub pachnące tuszem do drukarki HP 1500 teksty i i jeść orzechy jakieśtam.

            • 1 0

    • Nie chodze w rozciagnietym swetrze ani nieumytych wlosach a chetnie ogladam polskie kino i bardzo mi zal, ze w tym roku jest jak jest ,bo do tej pory zawsze bylam obecna na tym festiwalu i bylo to dla mnie duze wydarzenie .Cóż, w tym roku nie odbylo sie nic z wielkich wydarzen kulturalnych i sportowych i musimy to przezyc,bo co innego robic ?
      pozdrawiam malkontenta

      • 2 0

  • Smętek nie festiwal (1)

    Smętek nie festiwal. Chyba lepiej nie robić nic niż taki kadłubek festiwalu. Może ten rok należałoby po prostu odpuścić.

    • 11 4

    • Każdy szanujący się widz filmowy musi sobie w tej sytuacji odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie - drogi widzu, czy masz festiwal gdyński głęboko gdzieś, czy tylko głęboko gdzieś? Polska Szkoła Filmowa jest tak samo martwa, jak np. amerykańska awangarda filmowa. Zachłystywanie się nowym polskim kinem jest tak samo bezproduktywne, jak oglądanie całych seriali na Netflixie, gdzie po pierwszym odcinku wiadomo, że nędza, szrot i paździerz.

      • 4 2

  • Branżowy konkurs nie festiwal

    W tym roku to raczej branżowy konkurs, a nie festiwal. Rozumiem: trudne warunki, niepewność, kilkukrotna zmiana daty i formuły, wreszcie umowy dystrybucyjne ograniczające pokazy online. Jednak kilka festiwali filmowych odbyło się w Polsce w formule online, na kilku z nich były pokazywane filmy biorące udział w konkursie (animacja Wilczyńskiego na Nowych Horyzontach, film Szumowskiej na Camerimage, Magnezja na Camerimage i WFF). Może dystrybutorzy powinni być bardziej elastycznie w dobie trudnych czasów? Przecież nie chodzi o to, żeby online film obejrzał każdy zainteresowany. Wystarczą odpowiednie limity, aby widzowie i tak potem poszli do kina. Zawsze na festiwalu obowiązywały limity, nie każdy chętny zdążył w porę kupić bilet. Zawsze obejrzenie tych filmów było w jakiś sposób elitarne. A teraz to po prostu śmiech na sali.

    • 9 2

  • Festiwal, jakiego dotąd nie było

    czy raczej Festiwal, jakby go nie było

    • 11 1

  • Najlepsze podsumowanie ostatnich lat. (1)

    Kółko wzajemnej adoracji, czyli filmowcy, kulturoznawcy i środowiska polityczne wokół kultury w końcu mogą bawić się we własnym sosie. Dobierają sobie filmy pod linię programową partii, wręczają sobie nagrody, zbierają dotacje. A jednocześnie mają widza gdzieś, bo liczy się dotacja z PISF, kasa od dystrybutora i nagroda na festiwalu. Dlaczego nikt nie zbojkotował tej parodii festiwalu? Dlaczego organizatorzy nie wydali pieniędzy publicznych, które miały pójść na "normalny" festiwal na przygotowanie porządnej platformy VOD albo nie dogadali się z jakimś operatorem? A tak, bo może rachunek ekonomiczny nie byłby taki sam. No i bankiet poszedł koło nosa. W zamian zrobimy sobie imprezę dla branży i paru dziennikarzy z limitem osób na jeden film :) To idealne podsumowanie tej indolencji ostatnich lat - likwidacji sekcji dla niszowych filmów, cenzury wypowiedzi Smarzowskiego, niezasłużonych nagród, narodowowyzwoleńców koszmarków w konkursie głównym. Szkoda tej marki.

    • 10 1

    • Jedyne pocieszenie jest takie, że partyjne filmy się bardzo szybko starzeją i idą w zapomnienie. Fakt, filmy pisowskie starzeją się nieco szybciej niż filmy platformerskie, ale te drugie też już są strasznie stare.

      • 0 1

  • Nie ma czego żałować bo większść to talenty bezobjawowe

    • 5 1

  • A ten tegoroczny Mikołaj to takie połączenje tadycji wielkanocnego jajeczka gwiazdkowym Mikolajem. Gdynia to jednak stan umysłu.

    • 4 1

  • Super

    Nareszcie festiwal, ze nie trzeba do tej Gdyni jechać. Hurra

    • 3 3

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Przydatne informacje

Oceniaj z nami filmy Konkursu Głównego