Wiadomości

stat

Palkowski biegnie po Złote Lwy. Recenzja filmu "Najlepszy"


Jerzy Górski musiał być najlepszy. Niekoniecznie na linii mety każdego z morderczych wyścigów, których pokonał w swoim życiu setki. Musiał być najlepszy każdego dnia w walce z wyniszczającym nałogiem. Film Łukasza Palkowskiego mistrzowsko opowiada o człowieku, który przekraczał fizyczne bariery, by uciec od demonów przeszłości.



A ten Palkowski znów łapie za chwytliwą biografię i na patencie "Bogów" chce napełnić kinowe sale. Podobnych "opinii" można było usłyszeć wiele jeszcze przed premierowym pokazem "Najlepszego" w Gdyni. Malkontentom powodów do narzekania pozostaje szukać jednak gdzie indziej. Filmowa opowieść wzorowana na życiu i karierze ultramaratończyka oraz triathlonisty, Jerzego Górskiego, zgrabnie wymyka się schematom typowego kina biograficznego. Palkowski eksperymentuje z elementami artystycznego filmu, nieszablonową historię głównego bohatera ogrywa jako tło wewnętrznej walki o ocalenie, ale nadal doskonale potrafi wykorzystać komercyjny potencjał podejmowanego tematu.

Losy Jerzego Górskiego dostarczają tylu zwrotów akcji i skrajnych emocji, że można byłoby nimi obdarować niejedną filmową produkcję lub bogaty materiał rozłożyć na kilkuodcinkowy serial. Zmiażdżona zbyt twardą ojcowską ręką młodzieńcza pasja, rekompensowanie rodzinnych upadków narkotycznymi wzlotami, desperacka próba odzyskania życia i w końcu powrót do sportu, który stał się kolejnym nałogiem. Tym pozytywnie motywującym, inspirującym, wspomagającym nierówną walkę z destrukcyjną wersją samego siebie. "Najlepszy" serwuje każdego po trochu, ale w wyważonych proporcjach, dzięki czemu jest to zapis indywidualnej batalii o uniwersalnym przesłaniu.

Od Monaru na trasy Double Ironmana. Tak niezwykłą drogę przebiegł w swoim życiu Jerzy Górski. Na zdj. po lewej. Obok odtwórca ekranowego Jurka, Jakub Gierszał.
Od Monaru na trasy Double Ironmana. Tak niezwykłą drogę przebiegł w swoim życiu Jerzy Górski. Na zdj. po lewej. Obok odtwórca ekranowego Jurka, Jakub Gierszał. fot. Maciej Czarniak/Trójmiasto.pl
Palkowski, podobnie jak jego bohater, przechodzi dynamiczną przemianę. Od wytrawnego dokumentalisty, który w pierwszych partiach filmu bezczelnie wkracza z kamerą do jednej z legnickich melin i ukazuje degenerację młodych narkomanów. Do świadomego i dojrzałego fachowca, który doskonale wie jak i kiedy pociągnąć za sznurki, by wywołać na twarzy uśmiech, refleksję czy wzruszenie, nawet kosztem przedawkowanych hollywoodzkich trików. Szczególnie w finałowym kwadransie mamy bowiem do czynienia z nagromadzeniem wszelkiego rodzaju "wyciskaczy łez", których nawet tak komercyjny film nie potrzebuje, bo zwyczajnie broni się świetnym scenariuszem i jeszcze lepszą pracą aktorów.

"Najlepszy" uczy, że ciężka praca do końcowej satysfakcji wymaga jeszcze determinacji, siły woli i cierpliwości. Gdy główny bohater ślamazarnie wspina się po drabinie sukcesu, ta nagle z hukiem się łamie, powodując bolesny upadek. Jurkowi pozostaje wstać, otrzepać się, zacząć sklejać wyłamane szczebelki i znów ostrożnie stawiać każdy krok ku górze. Niezbędna jest jeszcze pomoc kogoś, kto nam tę drabinę przytrzyma. W przypadku tytułowego bohatera są to dwie kobiety. Jedna (wyrazista Anna Próchniak), pozornie destrukcyjna, ale utożsamiana przez Górskiego z żywiołową, młodzieńczą miłością. Druga (urzekająca Kamila Kamińska) to rozważna racjonalistka gwarantująca spokój i wsparcie, a przede wszystkim stabilizację. Jest jeszcze trzecia, może najważniejsza - schowana na dalekim planie matka (zjawiskowa, tym razem nieco inaczej, Magdalena Cielecka), zawsze gotowa ugościć marnotrawnego syna rosołem z makaronem. Nawet gdy zaniedbany chłopak z sinymi od ukłuć rękoma ledwie potrafi utrzymać łyżkę.

Twórca "Bogów" jeszcze raz udowodnił, że sugestywnymi kadrami z łatwością przychodzi mu manipulacja emocjami widza. I nie jest to bynajmniej zarzut w stronę reżysera. Palkowski nie szczędzi nam dosadnych scen z pamiętnika narkomana, które mogą oburzyć, zniesmaczyć, zaszokować. Stosuje też bardziej wyrafinowane zabiegi z pogranicza kina artystycznego. Choćby wtedy, gdy obrazowo, ale z pomysłem, może nieco oczywistym i ogranym już wielokrotnie w światowym filmie, ukazuje walkę Jurka z własnym demonem wyciągającym po niego ręce z lustrzanego odbicia. Scena w Monarze dobitnie uzmysławia, z jak podstępnym przeciwnikiem mierzył się Jurek, w porównaniu z którym rywalizacja podczas wyścigów przypominała rodzinny bieg przełajowy.

"Najlepszy" stoi znakomitym aktorstwem na czele z brawurowym Jakubem Gierszałem. Znakomicie na dalszym planie partnerują młodemu aktorowi Arkadiusz Jakubik, Adam Woronowicz, Magdalena Cielecka i Janusz Gajos w pewnej bardzo znaczącej kreacji.
"Najlepszy" stoi znakomitym aktorstwem na czele z brawurowym Jakubem Gierszałem. Znakomicie na dalszym planie partnerują młodemu aktorowi Arkadiusz Jakubik, Adam Woronowicz, Magdalena Cielecka i Janusz Gajos w pewnej bardzo znaczącej kreacji. mat. prasowe/Mówi Serwis
Wydawać by się mogło zatem, że "Najlepszy" jest wyczerpującym ultramaratonem na trasie którego Palkowski naprzemiennie podsuwa nam bidon z cierpieniem i wzruszeniem. Nie do końca. To zbyt doświadczony i obyty z szeroką publicznością filmowiec, by narzucić swojej produkcji jednolitą barwę. Zróżnicowana praca kamery Piotra Sobocińskiego dynamizuje tempo opowieści. Masa dalszoplanowych bohaterów na czele z kabaretowym (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) duetem Tomasz Kot/Zbigniew Paterak (jako działacze sportowego klubu) gwarantują niemałą dawkę śmiechu. Arkadiusz Jakubik w roli kierownika basenu i trenera kapitalnie rozładowuje napięcie i dostarcza niebywale pozytywnej energii. Nie brakuje poza tym sytuacyjnego humoru i rock'n'rollowego muzycznego tła.

Tłem natomiast automatycznie staje się wszystko w otoczeniu Jakuba Gierszała. Brawurowo poradził sobie z arcytrudnym zadaniem, jakim jest wcielenie się w żyjącą postać, wiarygodne odegranie roli zarówno narkomana, jak i sportowca, a także nawiązywanie ekranowych relacji z pozostałymi członkami obsady. W tym aspekcie szczególnie elektryzujący jest duet z Adamem Woronowiczem. Młody aktor, król tegorocznego festiwalu (występuje aż w czterech konkursowych filmach), fenomenalnie oddał na ekranie dualistyczną naturę swojej postaci i w każdym wydaniu imponuje zaangażowaniem, naturalnością i ogromem, również fizycznej, pracy, przy genialnym wsparciu charakteryzatorów. Gierszał takiej roli może już nie powtórzyć. Brak statuetki dla najlepszego aktora byłby okrutnym nieporozumieniem.

- W każdym wyścigu, niezależnie od jego rangi, biegłem po zwycięstwo. Nie dla medali, ale dla siebie - mówił podczas konferencji po filmie prawdziwy Jerzy Górski. Jakubowi Gierszałowi w "Najlepszym" doskonale udało się odwzorować postawę bohatera, dla którego zarówno w życiu, jak i na trasie nie było taryfy ulgowej.
- W każdym wyścigu, niezależnie od jego rangi, biegłem po zwycięstwo. Nie dla medali, ale dla siebie - mówił podczas konferencji po filmie prawdziwy Jerzy Górski. Jakubowi Gierszałowi w "Najlepszym" doskonale udało się odwzorować postawę bohatera, dla którego zarówno w życiu, jak i na trasie nie było taryfy ulgowej. mat. prasowe/Mówi Serwis
"Najlepszy" poniekąd jest idealnym festiwalowym tworem i doskonałym produktem dla szerokiej widowni, która pokocha ten obraz od pierwszego kadru. Palkowski wykorzystuje tak bogatą paletę emocji, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jednocześnie tworzy piękny epos rozprawiający o codziennym trudzie zażartej walki z samym sobą. Walki, której nie można odpuścić choć na chwilę.

Jerzy Górski musiał i chciał być najlepszy, bo po prostu nie miał wyjścia. Jakikolwiek kompromis, moment nieuwagi, brak dyscypliny i utrata motywacji mogły sprawić, że demon czyhający po drugiej stronie lustra przejmie inicjatywę. Nawyki codziennego trudu Jurek przeniósł na triathlonowe trasy. Podczas, gdy gonili go rywale, on obładowany dodatkowo niewidzialnym plecakiem traumatycznych przeżyć uciekał przed własnymi słabościami. Konkurenci nie mieli szans. "Najlepszego" należy, trzeba i warto zobaczyć, bo nic tak nie inspiruje jak historia człowieka, który biegł tak długo, by w końcu nie bać się zatrzymać. Wyścig po Złote Lwy tymczasem ma lidera, którego nikt już prawdopodobnie nie dogoni.

OCENA: 9/10

Film

Najlepszy

Najlepszy (34 opinie)

5.9
produkcja
Polska
gatunek
Biograficzny, Dramat, Sportowy
premiera
17 listopada 2017
czas trwania
1 godz. 50 min.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (18)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Oceniaj z nami filmy Konkursu Głównego