Wiadomości

Od "Planety singli" do "Wołynia". Konkursowe filmy Festiwalu Filmowego w Gdyni

Najnowszy artukuł na ten temat Znamy filmy, które powalczą o Złote Lwy w Gdyni

Wołyń - drugi zwiastun:



Widowisko z trudną historią w tle, intymny portret artystycznej rodziny, a nawet komercyjny przebój z plejadą polskich gwiazd. Tegoroczny Konkurs Główny Festiwalu Filmowego w Gdyni to gatunkowy rollercoaster i dominacja twórców młodego pokolenia. Przyglądamy się szesnastu filmom nominowanym do Złotych Lwów.



Zobacz nasz specjalny serwis poświęcony 41. Festiwalowi Filmowemu w Gdyni


Między 19 a 24 września festiwalowa publiczność obejrzy i oceni 16 filmów, które przebrnęły specjalną selekcję. Uzyskanie nominacji już można potraktować jako pewnego rodzaju sukces, bo do Konkursu Głównego zgłoszono aż 45 produkcji. Ostateczny kształt finałowej szesnastki wywołał nawet gorącą dyskusję i kontrowersje, o czym przeczytacie tutaj. W stawce kandydatów do tegorocznych Złotych Lwów znajdziemy długo wyczekiwane premiery, eksperymentalne próby młodych filmowców, podszyte prawdziwymi historiami dreszczowce i prześwietlające skomplikowaną naturę człowieka dramaty. Jest nawet miejsce dla... komedii romantycznej.

Coś dla kobiecej duszy...

I właśnie "Planeta singli" Mitji Okorna jest chyba największym zaskoczeniem w gronie nominowanych. Pytanie jednak: czy aby na pewno? Oparty na konwencji romantycznej komedii film dla jednych jest nieporozumieniem na liście kandydatów do Złotych Lwów, dla innych ukłonem w stronę komercyjnych produkcji. Twórca "Listów do M." niewątpliwie ma patent na polską publiczność, bo kina wyświetlające "Planetę singli" przeżyły prawdziwe oblężenie w czasie premiery. Gdy do sukcesu frekwencyjnego dodamy nienaganny rzemieślniczy dryg Okorna i wykraczający poza ramy stereotypowej komedyjki scenariusz, nominacja do Złotych Lwów nie wydaje się już tak szokująca. Wszak jeżeli masowo szkalujemy w większości kiczowate polskie komedie romantyczne, to dlaczego dla równowagi nie wyróżnić filmu, który zwinnie z tego stereotypu się wymyka? Nie zmienia to jednak faktu, że "Planeta singli" na gdyńskim festiwalu będzie raczej barwną ciekawostką uzupełniającą resztę stawki.

Przeczytaj recenzję "Planety singli"

Zjednoczone Stany Miłości - zwiastun:



O miłości, choć bardziej wymagającej i wielopłaszczyznowej, traktuje też "Kamper" Łukasza Grzegorzka. Reżyserski debiutant prześwietla na wielkim ekranie związek trzydziestolatków, którzy muszą poradzić sobie z wygasającym uczuciem i na nowo odnaleźć nić porozumienia. Bardzo pochlebnie przyjęta przez krytyków gorzka komedia jest dowodem na rosnącą otwartość Festiwalu Filmowego w Gdyni na niezależne kino młodych twórców.

Do tego samego grona, choć z nieco większym bagażem filmowych doświadczeń, zalicza się Tomasz Wasilewski, który po raz drugi będzie miał okazję powalczyć o Złote Lwy. Trzy lata temu w Gdyni pokazał swoje "Płynące wieżowce". Tym razem w oczach zespołu selekcyjnego zyskał uznanie za "Zjednoczone stany miłości". To opowieść o czterech kobietach, które na tle społeczno-politycznych transformacji po upadku PRL-u, przechodzą własne indywidualne przemiany, również na płaszczyźnie emocjonalnej. Chwalony w kraju i za granicą film Wasilewskiego może być "czarnym koniem" gdyńskiego festiwalu.

... i coś dla męskiego oka

Śladem ubiegłorocznych tytułów jak "Karbala", "Anatomia zła""Ziarno prawdy", również i w tegorocznym konkursowym menu możemy znaleźć pozycje dla fanów kina z dreszczykiem. W "Na granicy" debiutujący pełnym metrażem Wojciech Kasperski w beskidzkiej głuszy testuje charakter swoich bohaterów, konfrontując ich nie tylko z dziką przyrodą, ale i niespodziewanym nieznajomym, który zakłóci spokojny wypoczynek ojca i jego dwóch synów. Imponujący pod kątem obsady (Chyra, Dorociński, Grabowski, Chabior) film zasługuje na nominację choćby samym doborem konwencji thrillera, tak rzadko wykorzystywanego w polskim kinie. Tym bardziej przez debiutantów.

Mroczną i pełną tajemnic opowieść w "Sługach bożych" szykuje widzom Mariusz Gawryś, reżyser skądinąd mający dobre wspomnienia z Gdyni. Dziesięć lat temu za swoją "Sztukę masażu" zgarnął nagrodę za najlepszy debiut. W najnowszym filmie prezentuje kulisy polsko-niemieckiego śledztwa w sprawie śmierci kobiet rzucających się z wieży wrocławskiego kościoła. Kryminał z Bartłomiejem TopąJulią Kijowską, jeśli nie podbije serc jury, ma szansę przynajmniej trafić w gusta publiczności.

Sługi boże - zwiastun:



Ciekawymi propozycjami są filmy Marcina KoszałkiMacieja Pieprzycy oparte na autentycznych historiach seryjnych morderców. Znany już polskim widzom "Czerwony pająk" Koszałki inspirowany jest historią Karola Kota, seryjnego mordercy działającego na początku lat 60. w Krakowie. Reżysera od morderczego procederu bardziej interesuje natura dokonywanych zbrodni i osobowość młodego przestępcy. Choćby ze względu na wiernie oddany na ekranie realizm ówczesnych czasów i udane kreacje Adama Woronowicza oraz Filipa Pławiaka warto zapoznać się z tą pozycją. Z kolei do historii domniemanego "wampira z Zagłębia", Zdzisława Marchwickiego, odwołuje się w swoim filmie "Jestem mordercą" Maciej Pieprzyca. W psychologicznym thrillerze reżyser skupia się na osobie milicjanta prowadzącego śledztwo, a jednocześnie podważa metody i przede wszystkim rezultaty prac ówczesnych służb. Do tego w obsadzie znane nazwiska jak Arkadiusz Jakubik i Piotr Adamczyk.

Znane historie i znane twarze

Odwołań do autentycznych wydarzeń i postaci znajdziemy zresztą na gdyńskim festiwalu znacznie więcej. Jedną z najbardziej wyczekiwanych tegorocznych premier jest "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Twórca "Wesela" czy "Domu złego" wraca do wydarzeń z 1943 roku. Na przykładzie młodej Polki, Zosi, reżyser przedstawia losy mieszkańców miejscowości zamieszkanej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Wojenne zawirowania prowadzą do eskalacji lokalnego konfliktu, którego kulminacją jest rzeź wołyńska. To z pewnością jedna z najgłośniejszych festiwalowych premier, która już samą tematyką poruszanych wydarzeń wywoła niemałe poruszenie, a znając Smarzowskiego - i kontrowersje. Wielokrotnie nominowany i nagradzany w Gdyni reżyser i tym razem będzie jednym z faworytów do tegorocznych nagród.

Ostatnia rodzina - zwiastun:



Na historii, acz kameralnej i rodzinnej, oparty jest film opowiadający o Zdzisławie i Tomaszu Beksińskich. "Ostatnia rodzina" stanowi intymną próbę rozłożenia na czynniki pierwsze skomplikowanych relacji między słynnym malarzem i grafikiem a dążącym do autodestrukcji synem. Niezwykłe losy obu postaci w połączeniu ze świetną obsadą (Seweryn, Ogrodnik, Chyra) mogą być jednym z najmocniejszych akcentów tegorocznego festiwalu. Kluczowe pozostaje jednak pytanie, jak z tak ogromnym potencjałem poradził sobie debiutant - Jan P. Matuszyński.

XX-wieczną historię Śląska bierze na warsztat Michał Rosa w swoim "Szczęściu świata". Film jest opowieścią o mieszkańcach jednej z kamienic, która - niczym biblijna Wieża Babel - jest tłem społecznych i narodowościowych odmienności. Mocnym festiwalowym akcentem może być "Zaćma" Ryszarda Bugajskiego. Doświadczony filmowiec w Gdyni będzie promował opowieść o Julii Brystygierowej, znanej w czasach PRL-u jako "Krwawa Luna", funkcjonariuszki Ministerstwa Bezpieczeństwa, która lubowała się w katowaniu więźniów. "Zaćma" z m.in. Januszem Gajosem, Małgorzatą Zajączkowską i Marią Mamoną opowie historię niesamowitej wewnętrznej przemiany głównej bohaterki.

Oprócz Bugajskiego stawkę znanych już kinomanom nazwisk uzupełnia Jan Jakub Kolski, który do Gdyni przyjedzie z najnowszym filmem "Las, 4 rano". Sentymentalna i bardzo osobista filmowa opowieść o starości jeszcze przed premierą wzbudza duże zainteresowanie. To pierwszy film Kolskiego zrealizowany po tragicznej śmierci jego córki. Zarazem jest to powrót po blisko 10 latach na wielki ekran Krzysztofa Majchrzaka.

Zaćma - zwiastun:



Młodzi mają głos

Nie da się jednak ukryć, że tegoroczny festiwal należy do młodych twórców, którzy w Gdyni mogą zapoczątkować zupełnie nowy rozdział rodzimej kinematografii. We "Wszystkich nieprzespanych nocach" Michał Marczak przygląda się młodemu chłopakowi, który w maratonie niekończących się imprez paradoksalnie szuka stabilizacji i próbuje przełamać samotność. W "Falach" Grzegorz Zariczny rozprawia o trudach nieustannych wyborów, które musi podejmować młody człowiek. Natomiast portret współczesnych nastolatków w opartym na faktach "Placu zabaw" kreśli Bartosz M. Kowalski. W Gdyni zobaczymy też faktyczny debiut Kuby Czekaja. "Królewicz Olch" opowiada historię wybitnie uzdolnionego 14-latka, który nie potrafi wyłamać się spod autorytarnej kontroli matki. Łącznie w gronie 16 konkursowych filmów mamy aż 7 debiutów, a większość reżyserów (9/16) mieści się w przedziale wiekowym 30-35 lat.

Znani i nagradzani za granicą

Festiwal Filmowy w Gdyni to również osiem polskich premier (m.in. "Wołyń", "Jestem mordercą"). Część filmów kinomani zdążyli już poznać ("Planeta singli", "Czerwony pająk", "Zjednoczone stany miłości", "Kamper") albo poznają tuż przed festiwalem ("Sługi boże" mają premierę trzy dni przed gdyńską imprezą). Niektóre z tytułów ("Fale", "Ostatnia rodzina") mieli okazję zobaczyć widzowie spoza Polski, a to za sprawą udziału filmów w międzynarodowych konkursach.

A tu nie brakowało wyróżnień i nominacji. "Ostatnią rodzinę" pokazano na festiwalu w Locarno, a Andrzej Seweryn zdobył nagrodę dla najlepszego aktora. Autor scenariusza do "Zjednoczonych stanów miłości", Tomasz Wasilewski, ma na koncie Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie, a reżyser "Wszystkich nieprzespanych nocy", Michał Marczak, został nagrodzony na festiwalu Sundance. "Plac zabaw" znalazł się w gronie finałowym Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w San Sebastian. Natomiast "Fale" Grzegorza Zaricznego powalczyły na festiwalu w Karlowych Warach. Na tej samej imprezie w kategorii "East of West" nominację wywalczył "Kamper", a "Wszystkie nieprzespane noce" znalazły się w kategorii filmów dokumentalnych. Z kolei podczas ubiegłorocznej edycji czeskiego festiwalu w konkursie głównym brał udział "Czerwony pająk" Marcina Koszałki.

Czy któryś z tych tytułów powiększy listę sukcesów o nagrodę Złotego Lwa? A może ktoś spoza tej stawki zgarnie największe laury podczas gdyńskiego festiwalu? Odpowiedź poznamy 24 września podczas gali finałowej. Sam festiwal wystartuje pięć dni wcześniej.

Zobacz także: Przełomowe momenty i skandale. Historia Festiwalu Filmowego w Gdyni

Opinie (76) 6 zablokowanych

  • (4)

    Wszyscy artyści to prostytutki
    W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
    To wszystko się tak cyklicznie powtarza
    Czas nadziei, człowiek z żelaza...

    • 28 7

    • ......Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
      Mecenas daje złoto, mecenas wymaga
      Ten system musi upaść, teraz i zaraz
      Śpiewane na koncercie w koszarach

      • 6 1

    • (2)

      Przepraszam, czy mogę sobie zdjęcie zrobić z Panem ?
      Ja i koleżanka, niedźwiedź w Zakopanem
      Swoją pracą na scenie chcę osiągnąć swój cel -
      Order Orła Białego, Budowniczy PRL ....

      • 7 0

      • Czy ty to widzisz, czy nie wstydzisz? (1)

        • 6 0

        • .. a słyszę że mówią to co chcą
          a słyszę że mówia to to co chcą
          a słyszę że mówią juz to co chcą !!

          • 0 0

  • niesamowite te filmy nic niewnoszace ,lae jak zawsze psychologiczne o bandytach ,mordersach chorych psychicznie itp (2)

    Moze i dobrze nie bedzie na festiwalu filmów o bohaterach wojennych bo to nie dla nich odpowiednie towarzystwo

    • 7 25

    • będziesz miał film dla siebie z cyklu historie niesamowite. Smoleńsk, poza konkursem

      • 4 2

    • Piękną polszczyzną ten post napisany

      Szyk zdania jest po prostu wspaniały!

      • 1 0

  • Wołyń - wielkie dzieło. Nie mogę uwierzyć, że niektórzy aktorzy odmawiali grania w tym filmie. (8)

    • 50 10

    • Widział pan/pani ? (2)

      Lubie Smarzowskiego ale np.Róża mi się nie podobał.Mam nadzieję ze wolyn bardziej przypadnie do gustu.

      • 8 16

      • "Róża" jest świetna (1)

        Bardzo dobrze pokazuje historię północno-wschodniej Polski.

        • 27 0

        • No ale nie dla mnie!

          Film mnie nie zaciekawil i tyle.Uwazam ze jest dobrze zrobiony ale malo interesujący jako dzieło.A jak chce poznac historie to raczej zaglądam do książek a nie do filmów fabularnych.

          • 5 10

    • Są aktorzy którzy nie grają w byle czym. Linda nie zagrał w Pokłosiu. (3)

      • 10 25

      • Za to zagrał w "1920 Bitwa warszawska" (2)

        Nadal jesteś pewien tego swojego aktorskiego "metra z sevres"

        P.S. Z całym szacunkiem do Pana Bogusława Lindy, którego za wiele ról cenię.

        • 18 4

        • Ja Lindę cenię najbardziej za rolę w filmie "Kobieta samotna".

          • 4 2

        • radze drążyć tematykę dlaczego nie zagrał u swojego bliskiego kolegi w Pokłosiu

          • 3 5

    • 'Wołyń' może być cięższy gatunkowo od 'Róży', nie wiem czy dam radę obejrzeć tyle okrucieństwa.

      • 11 3

  • I tak dominuje twórczy menelizm (1)

    • 8 8

    • W twojej głowie chyba.

      • 2 0

  • O tak "od Planety singli do Wołynia" po sam Smoleńsk powinien brzmieć tytuł! (3)

    • 9 8

    • (1)

      Myślę, że mało kto pójdzie na Smoleńsk.

      • 5 4

      • pisdzielce

        I tu jesteś w błędzie. na ten film obowiązkowo pójdzie 100% wojska, policji Strazy granicznej, straży pożarnej i uczniowie ze wszystkich szkół. Po kilku tygodniach pisdzielstwo ogłosi, że to film z największą widownią od czasu powstania kina.

        • 10 4

    • tu polewaj tupolewa

      o tupolewie wśród latających osłów,
      w oparach wódki

      • 0 0

  • Minister Gliński już pokazał... (16)

    ...że tylko filmy ideologicznie wpisujące się w politykę partii rządzącej są przez niego akceptowalne. Cieszcie się - to ostatni wolny festiwal, zaraz będzie zmiana dyrektora i przyjdzie taki z lepszej zmiany, co kina wartościowego nie wpuści, tylko to porządane przez jedyną słuszną linię polityki historycznej.

    PS
    Gdy "minister kultury" używa argumentu, iż do konkursu dopuszczono filmy gorsze od Historii Roja, gorsze dlatego, że nie poszło na nie tyle osób, co na to "dzieło", to jest to znak, że dyskusja merytoryczna nie ma już sensu.

    • 40 19

    • A co to jest kino wartościowe? (3)

      • 4 3

      • (2)

        kino wartościowe nie schlebia niskim gustom, nie ma warsztatowych błędów i nie nabija sobie widowni gimnazjalną młodzieżą zmuszaną do chodzenia do kina.

        • 14 4

        • to było takie na festiwalu w filmowym w Gdyni ? (1)

          bo jeszcze całkiem niedawno to troche kulał ten festiwal

          • 3 4

          • całkiem niedawno?

            jęsli tak twierdzisz, to raczej dawno nie byłeś... Od kilku lat co roku coraz lepiej.

            • 4 1

    • Wycieczki

      Na historię Roja obowiązkowo szły wszystkie szkoły, stąd efekt frekwencyjny. Dzieciakom film się nie podobał. Nie rozumiały , dlaczego po wojnie ktoś chciał dalej toczyć wojnę...

      • 17 2

    • (2)

      Nie strasz nie strasz bo się zes....
      minister tylko napisał jakiś świstek, że mu się to nie podoba, zrobił to oficjalnie, bez dawania w łapę czy zabijania kogokolwiek, wiec nie wiem po co rozdmuchuje sie ten temat? Straszą tym pisem i straszą a prawda jest taka, że dopóki człowiek sam o siebie nie zadba to nie ma co liczyć na zmiany życiowe.

      • 4 14

      • efekt straszenia jest taki... (1)

        ...że np. policja nie interweniuje, gdy faszyści łamią prawo, bo a nuż będzie wśród nich jakąś córka jakiejś radnej i sam minister poleci ci po premii, bo masz teraz równych i równiejszych.
        To co piszesz to bełkot, pierwsze zdanie wystarcz za pokaz jakości calosci

        • 13 4

        • dobrze że chciaż wczesniej wszyscy byli równi :D

          • 5 4

    • daj spokój z tym pajacem Glińskim

      to tylko jeden z wielu pisowców robiących z siebie pośmiewisko.
      Teraz nagle się okazało, że muszą puścić Smoleńsk na festiwalu.

      • 10 3

    • (3)

      Nie ostatni wolny, bo PiS już pewnie nie wygra następnych wyborów.
      Zadziwiające jest jednak to, że festiwal bez szwanku przeżył kilkunastu ministrów i fajnie się rozwijał przez te lata. Przyszedł taki Gliński i od razu robi zamieszanie, wzbudzana jest nienawiść i jej podobne złe uczucia.
      Trzeba to po prostu przeczekać :)

      • 10 4

      • festiwal miał niskie loty dopiero od 2 lub 3 lat się za niego zabrali i poprawił poziom (2)

        wcześniej to kiepsko z tymi filmami było przez ostatnie 10 lat

        • 3 3

        • to, o czym piszesz, to raczej poziom polskiego kina, a nie festiwalu

          festiwal tak bardzo się nie zmienił przez te lata, poziom kina za to rośnie

          • 6 0

        • To chyba przez ostatnie 10 lat byłeś w innym świecie.

          • 1 1

    • Minister wyraził opinię... (1)

      ...a trudności, jakie stwarzała pani Odorowicz przy realizacji filmu (przegrany proces sądowy o zwrot dotacji PISFu), pokazują jakie kryteria stosowano dotychczas (np. filmy, które się dotacji nie doczekały - o rtm. Pileckim czy nawet "Układ zamknięty"). A więc cenzura ma się dobrze co nie dziwi biorąc pod uwagę całkiem niezłą kondycję III RP i ludzi jej służących. Spokojnie, poŻądane wartościowe kino (np. "Planeta singli") nie umrze bo PISF jest nadal we właściwych rękach !!!

      • 2 9

      • Planeta singli ma dotację z PISFu?

        • 0 0

    • a kto to jest Gliński? :/ nie istnieje dla mnie.

      • 1 1

  • mocne kino (2)

    Ze zwiastunów wynika, że czeka nas dawka nielekkich historii w doborowej obsadzie. Myślałem, że "Wołyń", który obrasta legendą już przed premierą, zdeklasuje konkurencję, ale widzę, że i ta ma sporo do powiedzenia.

    Cieszy mnie, że polskie kino buduje swoją własną wartość, czerpie z oryginalnych historii i że nie próbuje małpio naśladować zagranicznej komercji. Nasza trudna historia jest niezłą kopalnią tematów, jak pokazały: "Katyń", "Ida", "Róża", "Pokłosie", "Układ Zamknięty", "Rewers", "Różyczka", "Jack Strong" i kilka innych. Te filmy budzą moralny niepokój, o czym świadczą nieraz ostre dyskusje na pograniczu sztuki i polityki. Chciałbym, żeby te historie wypłynęły poza nasze granice, ale obawiam się, że w tym temacie nadal jesteśmy za żelazną kurtyną.

    • 29 2

    • (1)

      Każdy ma inny gust. Dla mnie:
      Katyń był średni
      Rewers 10/10
      Ida 0/10

      • 3 1

      • Podobnie uważam

        Katyń mnie po prostu znudził, bardzo sztampowy film historyczny, Ida kinematograficznie ok, ale temat tez dla mnie mało porywający.

        • 0 0

  • "zawalczyć"? - czy to pisał dziennikarz czy gimnazjalista z dwóją z j. polskiego?

    Proszę o korektę na poprawną polszczyznę. Dziękuję

    • 3 0

  • "Wołyń" (5)

    To pierwszy film na który naprawdę powinny pójść wszystkie szkoły ponadgimnazjalne.
    Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, dlaczego nie powinniśmy kochać ukraińców, polecam przeczytać "Strach-opowiadania kresowe" Stanisława Srokowskiego.

    • 25 8

    • chmm... (4)

      Jak wspomniałem, "Róża" i jeszcze kilka filmów też nieźle pokazuje naszą historię. Nie narzucałbym tych filmów uczniom, niemniej zalecałbym.

      Co do miłości wobec Ukraińców, to weź pod uwagę, że Ukraina nie jest takim monolitem jak Polska oraz że Ukraińcy są od wieków manipulowani, przez Turków, Tatarów, Polaków, Rosjan, Austriaków, Niemców. Trudno generalizować. Moim zdaniem należy się skupić na ich potencjale i wspólnej przyszłości. To, że dziadkowie dokonali zbrodni, nie znaczy, że wnuki pójdą w ich ślady. Co by nie było, to są nasi sąsiedzi, do tego Słowianie. Rozliczmy uczciwie przeszłość i próbujmy zbudować dobre relacje.

      Żałuję, że nie próbujemy porozumieć się z Białorusią, bo Białorusini są kulturowo chyba najbliżej do nas, ewentualnie na równi z Czechami. Wiadomo, że Białoruś jest politycznie pod wpływem Rosji, ale politykę tworzą ludzie, którzy dokonują wyborów. Sąsiadów trzeba starać się w sobie rozkochać i będzie nam się żyło jak w raju :)

      • 10 1

      • Rosja prowadzi politykę "dziel i rządź" więc dzieli Polskę i Ukrainę, bo osobno (1)

        są łatwiejszymi kąskami, a razem być może byłoby niemożliwe podbicie ich.

        • 8 2

        • Tak, tak...

          Rosja dzieli, Rosja się czai. Putler płaci...

          • 5 2

      • Problem w tym, że dla ukraińców, a obecnej władzy w szczególności problem rzezi nie istnieje. Gloryfikowanie (pomniki,nazwy ulic) w ostatnim czasie bandery i szuchewycza to jak plucie Polakom w twarz. Do tego wazeliniarstwo naszych elit politycznych zarówno PO jak i PIS woła o pomstę do nieba.

        • 4 3

      • Ukraińcy

        Masz rację. To jest straszny prymitywizm pouczać kogoś kogo ma lubić lub nie. Nie lubimy Niemców za wojnę, Ukraińców za Wołyń, Litwinów za Ponary a Żydów za całokształt no i jeszcze ci wredni Rosjanie. O Anglikach, Amerykanach i Francuzach zdrajcach nie wspomnę. I tak dalej w stronę obłędu. Co do Ukraińców, tylko mały procent brał udział w rzeźi Polaków, głównie na terenach przed wojennej Polski. Dalej na wschód UPA nie potrafiła zdobyć poparcia Ukraińców. Ludzie głupi którzy historii nie znają obrażają inny naród który również wiele wycierpiał i w ogromnej swej większości z UPA nic wspólnego nie miał.

        • 0 2

  • Czy my mamy cos oprocz wojny i patologi wiecznej do pokazania ? (6)

    nic dobrego w kraju sie nie wydarza ? tylko wojna , patologia , tragedie, korupcje, zlodziejstwo, seks w wielkiej plycie i tak w kolko . Potem sie nie pytajmy ze inni Oscary zdobywaja . Jedzac obiad caly kraj mysli o Wolyniu a po kolacji wszyscy sie modla )

    • 11 10

    • dobro w filmie (4)

      Prawdziwe dobro jest zazwyczaj skromne, przez co filmy pokazujące dobro są zwyczajnie nudne i niewyraźne, albo patetyczne. Spróbuj dostrzec w tych filmach o złych czasach, jak ludzie starali się czynić dobro, co nie było łatwe, poprzez wzajemną pomoc, wsparcie, niezłomną postawę.

      Być może chodziło ci nie tyle o dobro, co o przyjemność?

      • 10 0

      • taa taaa i srutu tutu ) (3)

        dobro w filmie i tak od 100 lat ))) w tych filmach dostrzegam jak wielu ma zrypany beret i nadal sa w okopach . Moze mamy nadal rok 1945 ? kto wie )

        • 1 4

        • (1)

          Przecież w filmie mowa o wartościach ponadczasowych. Co ma do tego 1945?

          • 6 0

          • Otóż to!

            piąteczka :)

            • 3 0

        • nie kracz :)

          • 0 2

    • Wiesz dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie lubią horrory? Dlaczego lubią się dołować?

      bo nawet jak rozwiążą sobie jeden problem to nalezy drugi znaleźć. I nie mówię tutaj o Polakach, mówię tutaj o większości ludzi na świecie, tylko że każdy ma inne problemy, w innej skali. I tak codziennie katujemy się własnymi problemami gdzie w większości są to banalne sprawy i dodatkowo ładujemy w siebie jeszcze więcej z tv/kina/internetu. ale jeżeli ludzie uwielbiają jak im czas przelatuje przez palce to ich sprawa

      • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.