Wiadomości

stat

Konkurs Główny Festiwalu Filmowego w pigułce

Po dwóch edycjach zdominowanych przez debiutantów, nadeszła mocna odpowiedź doświadczonych filmowców. Podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych najnowsze dzieła pokażą m.in. Smarzowski, Koterski, Zanussi, Pawlikowski czy Szumowska. W Konkursie Głównym obejrzymy kaszubską sagę wojenną, kontrowersyjny portret polskiego kleru czy podbijający już zachodnie kina czarno-biały romans w oparach PRL-u. Sprawdzamy, co czeka nas podczas gdyńskiego festiwalu i z jakich atrakcji można będzie skorzystać bezpłatnie.



Sukcesy debiutantów - Jana P. Matuszyńskiego ("Ostatnia rodzina") i Piotra Domalewskiego ("Cicha noc") - najwidoczniej motywująco podziałały na doświadczonych i wielokrotnie już nagradzanych w Gdyni twórców. Lista reżyserskich sław, które podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych pokażą najnowsze dzieła, doprawdy imponuje: Paweł Pawlikowski, Filip Bajon, Małgorzata Szumowska, Marek Koterski, Krzysztof Zanussi, Jan Jakub Kolski czy Wojciech Smarzowski.

Konkurs główny - oceny naszych dziennikarzy

Marta Apanowicz

Marta Apanowicz

Dyrektor Działu Sprzedaży

Artur Kornacki

Artur Kornacki

Kierownik Działu Multimedia

Alicja Olkowska

Alicja Olkowska

Kierownik działu Kultura, Rozrywka i Deluxe

Łukasz Rudziński

Łukasz Rudziński

Dziennikarz

Tomasz Zacharczuk

Tomasz Zacharczuk

Dziennikarz

Jarosław Kowal

Jarosław Kowal

Dziennikarz muzyczny

Średnia
7 uczuć Oceny redaktorów

Ocena czytelników   6.3

8
ocena: 8

Warto było czekać 7 lat na kolejny film o Adasiu Miauczńskim. Film skrojony pod widza, który pamięta obowiązkowe szkolne mundurki czy też odznaki wzorowego widza. Młodszy widz może tego przekazu nie zrozumieć.

7
ocena: 7

Dobra dawka humoru z jednym "ale" - pod koniec film siada. Film dla widzów 35+

6
ocena: 6

U Koterskiego bez zmian. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że w tym filmie grają wszyscy. Reżyser zebrał najlepszych polskich aktorów, którzy pod jego dowództwem wspinają się na wyżyny swoich możliwości. Plus za odkurzenie kilku zapomnianych już nazwisk. Minus za sceny ze szczeniakiem i słabszą drugą połowę filmu - czuć, że konwencja się wyczerpała.

5
ocena: 5

Komediodramat na ważny temat. Jak to u Koterskiego - specyficzny język, łatwość kreowania groteskowych sytuacji i ciekawi bohaterowie (właściwie cała klasa Adasia Miauczyńskiego zasługuje na brawa). Dobra, zniuansowana rola Michała Koterskiego w roli Adasia, ale reżyseria Marka Koterskiego zawodzi, poziom gagów wywołuje niekiedy zażenowanie i pusty rechot na widowni. Na szczęście poza zabawą z widzem (szereg odniesień do "Dnia Świra") jest też ważne przesłanie, które warto wynieść z tego filmu.

5
ocena: 5

Zaletą filmu niewątpliwie jest dosadny humor i możliwość odświeżenia sobie w pamięci szkolnych lat. I w zasadzie tyle. Karykaturalna koncepcja chwilami przeraźliwie męczy i nuży, zwyczajnie wyczerpuje się w połowie filmu. Przebija się pretensjonalność, a wręcz kicz. Szczególnie pod koniec filmu. Śmiechu równie dużo co rozczarowania. Kolejna świetna rola Gabrieli Muskały. Gwiazdorska obsada zdecydowanie dała radę.

- 6.2
Autsajder Oceny redaktorów

Ocena czytelników   5.2

6
ocena: 6

Sprawnie zrealizowany film o czasach stanu wojennego z dobrą rolą Łukasza Sikory. Zabrakło jednak głębszej analizy tematu, a sama historia została potraktowana zbyt powierzchownie.

-
3
ocena: 3

Ciężki temat i wysoka poprzeczka: filmów o stanie wojennym i latach 80. było już wiele. „Autsajderowi” do tych wybitnych daleko, choć warto warto docenić wiarygodne odwzorowanie tamtych realiów (plus za muzykę!). Irytuje za to główny bohater, zwłaszcza przed przemianą. Obejrzeć można, ale chyba tylko raz.

4
ocena: 4

Ten film dostałby ode mnie wyższą ocenę, gdyby zakończono go kwadrans szybciej. Ciekawie przedstawiono realia PRL-u w czasach stanu wojennego. Ciekawie też realia więzienie, ale już tutaj twórcy nie bardzo wiedzą co konkretnie chcą pokazać. Cieniem kładzie się niestety słaby scenariusz. Brak puenty osłabia wymowę tego całkiem niezłego, porządnie zrealizowanego filmu.

4
ocena: 4

Podobnych wątków z podobnym historycznym tłem można znaleźć na pęczki w starszych i dużo lepszych filmach. Ten jest co najwyżej przeciętny. Zarówno pod kątem fabularnym, jak i technicznym. Historia bardzo szybko wytraca impet i zupełnie nie zaskakuje. Spodziewany punkt kulminacyjny zagubił się w słabym scenariuszu. Film, o którym bardzo szybko można zapomnieć.

3
ocena: 3

Nie ma tu niczego, czego nie widzielibyśmy już w "Przesłuchaniu" albo w "Symetrii"... ale w znacznie gorszym wydaniu. Przewidywalna, przynajmniej o dwadzieścia minut za długa historia pełna klisz i banałów, a w dodatku uchwycona w chaotycznych zdjęciach.

4.0
Dziura w głowie Oceny redaktorów

Ocena czytelników   3.5

3
ocena: 3

Bardzo długie 88 minut. Doczekałam do końca filmu tylko ze względu na obiecane zaskakujące zakończenie. I fakt było, tylko nie wiem po co? Sandrę Korzeniak występującą w "Dziurze w głowie" z chęcią zobaczę jednak w przyszłości w innym filmie.

2
ocena: 2

Film nie długi, ale strasznie się dłuży - nawet nie pomaga Bartłomiej Topa :(

3
ocena: 3

Nieporozumienie, że film trafił do Konkursu Głównego. Być może w mniej wymagającej kategorii by się obronił, tutaj wyraźnie odstaje od pozostałych filmów. I znowu ta biedna, brudna, zapluta Polska. Wyszłam z seansu zmęczona.

3
ocena: 3

Problemem tego filmu jest przede wszystkim fakt, że zamiast do nurtu Inne Spojrzenie trafił on do Nurtu Głównego, a jest filmem odrębnym zarówno na poziomie (miałkiego do bólu) scenariusza, jak i samej konstrukcji scen i wydłużanych do granic możliwości planów. Filmu nie ratuje przeciętny Bartłomiej Topa, ani Sandra Korzeniak. Jedynie Andrzej Szeremeta gra ciekawą postać autsajdera, ale to o wiele za mało, by uznać debiut Piotra Subbotko w pełnym metrażu chociaż za przeciętny.

3
ocena: 3

Kameralna opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i rozliczaniu bolesnej przeszłości rozczarowuje niemal na każdej płaszczyźnie. Rozwijaniu słabo nakreślonych wątków nie sprzyja nużące tempo i nierówna gra aktorska. Kosztem ekranowego realizmu ucierpiał cały zamysł artystyczny. W ślad za głównym bohaterem pozostaje jedynie wyszeptać "rozpacz, rozpacz".

2
ocena: 2

Tytuł doskonale oddaje to, jak widz może poczuć się po zakończonym seansie. Prawdopodobnie miała to być dziwaczna, mglista wizja w stylu Davida Lyncha, ale wyszedł pretensjonalny bełkot z jeszcze bardziej pretensjonalnym Bartłomiejem Topą. Jeżeli tak ma wyglądać konfrontacja sztuki ze zwykłym, szarym człowiekiem, to nie dziwię się, że słowo "sztuka" bywa wypowiadane z pogardą.

2.7
Eter Oceny redaktorów

Ocena czytelników   4.3

4
ocena: 4

Dobrze zapowiadająca się historia, która w połowie filmu rozmywa się, tak jakby nie było pomysłu, jak ją pociągnąć dalej. Świetna narracja, doskonała gra aktorska, piękne zdjęcia; ale to wszystko nie wystarczy, by historia wciągnęła widza.

3
ocena: 3

Totalnie nie rozumiem po co na końcu jest to całe wyjaśnianie - można się tego domyślać podczas samego oglądania. Zapowiadał się na ciekawszy film.

-
2
ocena: 2

Krzysztof Zanussi powrócił wyjątkowo nieudolnym filmem. Oczywiście, zdjęcia są ładne, nasycone, "włoskie", jak to u niego, choć lepiej realizowano podobną techniką niedawno spektakle Teatru TV. Apetyt zaostrza ciekawy początek, ale im dalej w las, tym gorzej. Infantylne wprowadzenie motywu z "Fausta" Goethego dopełnia obrazu nędzy i rozpaczy, więc nie jest w stanie pomóc nawet Jacek Poniedziałek w głównej roli, chociaż robi co może.

3
ocena: 3

Poziom Teatru Telewizji. Film pełen niedorzeczności, absurdów i nietrafionych pomysłów. Potwornie nudna i infantylna wariacja na temat Fausta. Wielkie rozczarowanie, za którym stoi wielki reżyser. Aktorsko też nie najlepiej ze względu na mdłe postaci, które potrafią skupić uwagę tylko w pierwszych kilkunastu minutach filmu.

- 3.0
Fuga Oceny redaktorów

Ocena czytelników   5.9

9
ocena: 9

Psychologiczne studium poszukiwania zagubionej tożsamości. Kolejny dobry film Smoczyńskiej utrzymany w innej konwencji niż wcześniejszy jej doceniony za granicą film "Córy dancingu". Doskonała rola Gabrieli Muskały i Łukasza Simlata.

-
4
ocena: 4

Pomysł na scenariusz świetny, ale efekt końcowy pozostawia niedosyt. Brawo za znalezienie uzdolnionego dziecka - dawno nie widziałam tak swobodnie grającego małego aktora. Niestety, historia mało przekonująca - nie wierzę, że rodzina - nawet ta, z którą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu, tak chłodno wita zaginioną bohaterkę. Brakuje mi tu też obecności terapeuty i lekarza, którzy powinni na początku powrotu do „dawnego życia” po utracie pamięci, prowadzić Alicję dosłownie za rękę.

7
ocena: 7

Dobry dramat psychologiczny, przybliżający zjawisko fugi dysocjacyjnej dzięki bardzo dobrej roli Gabrieli Muskały, która oprócz głównej roli w filmie Agnieszki Smoczyńskiej, jest też autorką scenariusza. Dobrze partneruje jej Łukasz Simlat, grający wyrozumiałego, pokaleczonego przez dziwne zachowanie żony męża i ojca. Dojrzałe studium przypadku, z doskonałą muzyką Filipa Míška.

7
ocena: 7

Intrygujący i niezwykle angażujący film."Fuga" wyrasta na jedną z lepszych propozycji konkursu głównego. Fabuła zmusza do myślenia i rozpracowania głównych bohaterów. A w tych świetnie wcielają się Gabriela Muskała i Łukasz Simlat. Świetne zdjęcia, podbijająca klimat oniryzmu muzyka i uniwersalna opowieść o tym, jak często społeczne role, w które się wcielamy, zmuszają nas do ucieczki i wewnętrznego dyskomfortu. Lynch niekoniecznie, von Trier tym bardziej, po prostu Smoczyńska w dobrej formie.

6
ocena: 6

U podstaw fabuły leży schemat do znudzenia powielany przez filmowców na całym świecie - ktoś ukrywa przed kimś prawdę "dla jego dobra", choć tak naprawdę po to, aby film mógł trwać, bo przecież wystarczyłoby przeprowadzić szczerą rozmowę już na samym początku, a "Fuga" skończyłaby się po kwadransie. Na szczęście historia to tylko jeden ze składników filmu. Świetna rola Gabrieli Muskały i stawiane przez nią pytania o tożsamość (jest autorką scenariusza) sprawiają, że seans staje się ciekawszy.

6.6
Jak pies z kotem Oceny redaktorów

Ocena czytelników   6.2

6
- -
6
ocena: 6

Dobre kino społeczne, komediodramat przybliżający dramat rehabilitacji po udarze. Olgierd Łukaszewicz, grający głównego bohatera, to poważny kandydat do nagrody aktorskiej. Szkoda niepotrzebnych kombinacji w scenariuszu, przez co historia przeładowana jest nieoczekiwanymi problemami z rodzinnym piekiełkiem w tle.

7
ocena: 7

Świetnie poprowadzona opowieść pełna uśmiechu i bólu,radości i wzruszeń. Janusz Kondratiuk bez zbędnego patosu w prosty, ale wyrazisty sposób upamiętnił w filmie trudną,niejednoznaczną braterską miłość. Olgierd Łukaszewicz i Aleksandra Konieczna będą w gronie faworytów do nagród indywidualnych. Duże szanse na nagrodę publiczności. Film, który bez zarzutu sprawdza się zarówno na festiwalu, jak i w kinowej dystrybucji. Wypadł lepiej niż można było się spodziewać.

6
ocena: 6

Komu jest trudniej? Choremu, który traci kontakt z rzeczywistością i z rzadka uświadamia sobie, w jak fatalnym znalazł się położeniu czy rodzinie, która musi przejąć opiekę nad nim? To nie jest pytanie, którego wcześniej w kinie nie zadawano (chociażby "W końcu czyje to życie?" z 1981 roku), ale Kondratiuk potrafi postawić je tak, żeby odpowiedź z niezłym skutkiem balansowała na cienkiej granicy między dramatem a komedią.

6.3
Juliusz Oceny redaktorów

Komedia z perspektywą. Recenzja filmu "Juliusz" (recenzja)

Tytułowy bohater to uporządkowany nauczyciel plastyki, którego głównym problemem w życiu jest ojciec – nieustająco imprezujący artysta-malarz. Kiedy senior przeżyje drugi zawał serca, a mimo to odmówi zmiany stylu życia, Juliusz będzie musiał znaleźć sposób na to, by wpłynąć na jego zachowanie. Lekarstwem na bolączki bohatera wydawać się będzie przypadkowo poznana, beztroska lekarz weterynarii – Dorota. Okaże się jednak, że prawdziwe problemy dopiero nadchodzą. więcej»

Ocena czytelników   5.8

6
ocena: 6

Warto obejrzeć w oderwaniu od myślenia, że to film festiwalowy i musi spełniać w związku z tym jakieś kryteria. Wartka akcja, dobra gra aktorska, można się pośmiać. Konieczny przerywnik wśród festiwalowych filmów, które w większości przedstawiają poważne bądź smutne historie.

7
ocena: 7

Film dla entuzjastów polskich kabaretów - jak dla mnie niewykorzystane do końca możliwości Wojciecha Mecwaldowskiego. Polecam dla potrenowania przepony.

5
ocena: 5

Trochę wzruszeń, trochę śmiechu, kilka uniwersalnych prawd. Całkiem przyjemny film, choć wolałabym, aby nie był taki "pomiędzy": ni to komedia, ni to dramat. Skłaniam się ku temu pierwszemu.

6
ocena: 6

Zgrabna, zabawna komedia. Niezły scenariusz, kilka bardzo śmiesznych scen, dobre role Wojciecha Mecwaldowskiego i Anny Smołowik. Odrobina oddechu wobec trudnych tematów większości filmów Nurtu Głównego.

6
ocena: 6

Komedia, która potrafi i szczerze rozśmieszyć, i porządnie zirytować. Soczyste, wyostrzone dowcipy wymieszane są z trywialnym nieraz humorem niskich lotów. Fabularnie opowieść wręcz tragicznie rozjeżdża się w drugiej części filmu. Niedociągnięcia reżysera-debiutanta na szczęście tuszują charyzmatyczni aktorzy. Kilka scen i dialogów żywcem wyciągniętych z udanego stand-upu, reszta nieświeża jak powtórki kabaretowych skeczy. Film skrojony pod szeroką publiczność, niekoniecznie festiwalową.

3
ocena: 3

Polski kabaret w wersji pełnometrażowej. Kompilacja skeczy spięta pretekstową fabułą, a do tego humor oparty niemal wyłącznie o wulgaryzmy i skojarzenia z seksem.

5.5
Kamerdyner Oceny redaktorów

"Kamerdyner" otworzył Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (recenzja)

Mateusz Krol, kaszubski chłopiec, po śmierci matki zostaje przygarnięty przez pruską arystokratkę Gerdę von Krauss. Dorasta w pałacu. Rówieśniczką Mateusza jest córka von Kraussów Marita. Między młodymi rodzi się miłość. Ojcem chrzestnym chłopca jest kaszubski patriota Bazyli Miotke, który podczas konferencji pokojowej w Wersalu walczy o miejsce Kaszub na mapie Polski, a potem buduje symbol jej gospodarczego sukcesu: Gdynię. Traktat wersalski, który daje Polsce niepodległość, sprawia, że von Kraussowie tracą majątek i wpływy. Wszyscy bohaterowie czują, że świat, który znali, wkrótce diametralnie się zmieni. Wśród żyjących obok siebie Kaszubów, Polaków i Niemców narasta niechęć i nienawiść. Wybucha II wojna światowa. W Lasach Piaśnickich naziści dokonują mordu na ludności cywilnej – pierwszego ludobójstwa tej wojny. więcej»

Ocena czytelników   7.5

5
ocena: 5

Warsztatowo świetny, bardzo dobrze zagrany aktorsko (wsród doskonałej plejady gwiazd warto zwrócić uwagę na drugoplanową rolę Diany Zamojskiej), ale... sama historia przewidywalna, nawet wątek miłosny nie zaskakuje.... dłuży się.

6
ocena: 6

Za długi o 20, a może nawet o 40 minut!!! Warsztatowo super, fajnie się ogląda. Można poznać historię "prawdziwą", ale nadal nie wszystko pokazano.

6
ocena: 6

Doceniam rozmach, stroje, grę aktorską i poruszenie trudnego tematu historycznego. Całość jednak nuży i nie porywa. Ciężko uwierzyć w miłość Marity i Matiego. Film zdecydowanie za długi, poszatkowany, niespójny. Szkoda, bo zapowiadało się wielkie kino. Opowieść z potencjałem, który w pełni oddałby serial. Ciekawe, czy "zwykły" pokaz "Kamerdynera" byłby tak samo długo oklaskiwany jak podczas gali otwarcia...

7
ocena: 7

Ciekawa saga rodzinna, rozwijana na przestrzeni kilku dekad. Kilka scen wielkiej urody, chociaż więcej tu wariacji na temat kaszybszczyzny i zachłyśnięcia folklorem niż samego kaszubskiego. Bardzo dobre role Anny Radwan, Adama Woronowicza, Łukasza Simlata czy Janusza Gajosa. Obsadzenie Sebastiana Fabijańskiego w głównej roli to niestety kompletna pomyłka. Niewiele lepiej gra jego partnerka (Marianna Zydek), przez co wątek romansowy wypada blado. Udane kino kostiumowe.

7
ocena: 7

Epicka kaszubska saga nakręcona z rozmachem i niezwykłą dbałością o historyczny kontekst. Filmowy hołd Bajona dla nieco pomijanego w kontekście wojennych dramatów regionu Polski. Nieco słabiej prezentuje się jedynie zbyt nonszalancko poprowadzony wątek miłosny. Żyjąc w tej części Polski nie można tego filmu nie zobaczyć. Wyborny Janusz Gajos. Doskonały Adam Woronowicz. Tak trzeba kręcić filmy historyczne.

- 6.2
Kler Oceny redaktorów

Recenzja filmu "Kler" Wojtka Smarzowskiego (recenzja)

Przed kilkoma laty tragiczne wydarzenia połączyły losy trzech księży katolickich. Teraz, w każdą rocznicę katastrofy, z której cudem uszli z życiem, duchowni spotykają się, by uczcić fakt swojego ocalenia. Na co dzień układa im się bardzo różnie. Lisowski jest pracownikiem kurii w wielkim mieście i robi karierę, marząc o Watykanie. Problem w tym, że na jego drodze staje arcybiskup Mordowicz, pławiący się w luksusach dostojnik kościelny, używający politycznych wpływów przy budowie największego sanktuarium w Polsce... Drugi z księży, Trybus, jest wiejskim proboszczem. Sprawując posługę w miejscu pełnym ubóstwa, coraz częściej ulega ludzkim słabościom. Niezbyt dobrze wiedzie się też Kukule, który – pomimo swojej żarliwej wiary – właściwie z dnia na dzień traci zaufanie parafian. Wkrótce historie trójki duchownych połączą się po raz kolejny, a wydarzenia, które będą mieć miejsce, nie pozostaną bez wpływu na życie każdego z nich. więcej»

Ocena czytelników   6.8

10
ocena: 10

Obawiałam się, że Smarzowski nie sprosta ani tematowi ani wysoko postawionej przez siebie poprzeczki. Tymczasem po raz kolejny reżyser udowodnił, że w tym, co robi jest po prostu świetny. Spójność, przyczynowość, bez oceniania i niepotrzebnego moralizowania. Plus świetna gra aktorska. Wśród festiwalowych propozycji to tytuł, który po prostu zobaczyć trzeba.

8
ocena: 8

Spodziewałem się po filmie i Smarzowskim o wiele więcej. Dużo rzeczy nie zostało w nim poruszonych. Myślałem, że będzie mocniejszy. Dla mnie za łagodny - czyżby jakaś cenzura?

8
ocena: 8

Film, który powinnien obejrzeć każdy. Nie dlatego, bo jest o KK, ale ponieważ pokazuje jak władza, pieniądze i pycha niszczą człowieka jako jednostkę. Do podobnych nadużyć mogłoby dojść w każdej grupie społecznej. Pech chciał, ze akurat ta powinna świecić przykładem. Fakt, Smarzowski ma na koncie już lepsze filmy, ale tym razem nie tylko o kino chodzi. Niekończące się owacje po seansie są aż nadto wymowne.

8
ocena: 8

Smarzowski niezmiennie w wysokiej formie, z przenikliwym oglądem rzeczywistości, z dbałością o szczegóły i dobrymi, sprawdzonymi już aktorami. Tym razem zawodzi nieco scenariusz, dość lekkostrawny, jak na tę tematykę, ze zbędnym wątkiem sióstr Betanek i naiwnymi skrótami. To jednak wciąż jedna z najlepszych propozycji tegorocznego FF w Gdyni.

8
ocena: 8

Bezkompromisowy, nadto czytelny i sugestywny. Smarzowski nie zawiódł i potwierdził swój nietuzinkowy warsztat. Chwilami wstrząsa, niekiedy śmieszy, choć z wyraźną nutą goryczy. Przede wszystkim jednak reżyser opowiada w taki sposób, że ciężko oderwać nawet na chwilę wzrok od ekranu. Kontrowersji będzie co nie miara, choć nie jest filmem wymierzonym w katolików. To bolesna opowieść o ludzkim zepsuciu i zatęchłym systemie, który wymaga naprawy. Mocne kino, które powinno służyć dyskusji,nie walce.

9
ocena: 9

Zwiastun "Kleru" został przyjęty chłodno. Wielu wieszczyło przemianę Wojciecha Smarzowskiego w Patryka Vegę dla intelektualistów, ale na szczęście tak się nie stało - dostaliśmy film niejednoznaczny i wielowątkowy, na tyle wyważony, aby nikogo nie urazić, a jednocześnie pobudzjacy do refleksji. Prawdopodobnie jedyny film, który może stanąć w szranki z "Zimną wojną".

8.5
Krew Boga Oceny redaktorów

Ocena czytelników   4.4

-
6
ocena: 6

Tak wysoka ocena tylko za klimatyczne zdjęcia i muzykę. Nie jak to było w "Wiedźminie". Odczuwa się dobry, średniowieczny klimat na słowiańskiej ziemi. Sama historia jest tak opowiedziana, że dłuży się :(

-
4
ocena: 4

Losy chrystianizacji ludów prymitywnych w pięknym wizualnie (świetne zdjęcia) filmie, ale z bardzo słabym scenariuszem. Film trudny, z długimi statycznymi ujęciami, momentami porażająco naiwny. Pomimo mocnej końcówki, zupełnie do mnie ta estetyka mnie przemawia.

5
ocena: 5

Wygląda jakby Nicolas Winding Refn nakręcił swoją wersję "Misji", na dodatek w słowiańskim wydaniu.Film niesamowicie przeładowany poetyckimi środkami. Ciężki w formie i treści. Niewygodny, niepokojący, ale niestabilny fabularnie. Wizualnie wyróżniający się na plus. Ciekawa, ale nie do końca udana wizja szerzenia chrześcijaństwa w średniowiecznym mroku.

7
ocena: 7

O ile "Kler" jest komentarzem na temat kondycji kościoła, o tyle "Krew Boga" porusza temat samej wiary. Nie jest to tak kontrowersyjne, jak widok księdza z pełnym kieliszkiem, ale również prowokuje do refleksji.

5.5
Pewnego razu w listopadzie Oceny redaktorów

Ocena czytelników   4.7

4
ocena: 4

Znajomy polonista mawiał "pomysł świetny, realizacja już nie" i to najlepsze podsumowanie tego filmu. Kolejna historia, której nie ratuje świetna gra aktorów. Szkoda.

3
ocena: 3

Film się dłuży! Zbyt długie rozwinięcie jednej historii, która ma się połączyć z tą drugą - ważniejszą, która zostaje słabo opowiedziana. Może się podobać entuzjastom zwierząt.

2
ocena: 2

Film, na którym trudno wysiedzieć do końca. Denerwujący wątek matka--syn, w którym dwie dorosłe osoby nie są w stanie zatroszczyć się ani o siebie, ani o psa. Mam dość filmów o brzydkiej Polsce: jak ulica, to w kałużach, jak panorama, to w brudnym deszczu, jak kamienica, to obdrapana. Mówię stanowcze „nie” takiemu kinu. Psa szkoda.

5
ocena: 5

Twórcy spróbowali połączyć dwie historie w jedną. O ile losy dwójki bezdomnych (eksmitowanej matki i jej syna) na tle Warszawy wypadają przejmująco, podobnie jak próba przygarnięcia psa, o tyle wątek narodowy i pochody z okazji 11 listopada są zupełnie inną bajką, na którą twórcy nie mają właściwie pomysłu.

4
ocena: 4

Sugestywne kino społeczne, które bardziej ilustruje bolączki współczesnej Polski aniżeli próbuje je zanalizować. Monotonna narracja i dość irytujące wybory bohaterów powodują, że teoretycznie ważny i potrzebny film nie angażuje nawet w połowie. Niewykorzystane możliwości Kuleszy, łopatologiczna metaforyka, a do tego sporo niewyraźnych dialogów.

5
ocena: 5

Jakimowski komentuje agresję części uczestników obchodów Dnia Niepodległości w Warszawie, ale okazuje się, że w tym temacie starcza mu materiału na jakieś dwadzieścia minut, więc dodaje do tego historię dwuosobowej rodziny próbującej wyjść z bezdomności, a całość próbuje połączyć wątkiem niesfornego psa... Brzmi to karkołomnie i niestety jest karkołomne.

3.8
Twarz Oceny redaktorów

Ocena czytelników   5.4

-
5
ocena: 5

Najsłabsze w tym filmie to scenariusz - po zapowiedziach i trailerze spodziewałem się czegoś innego...

5
ocena: 5

Mam problem z "Twarzą". To dobrze zrobiony film, ale finalnie tak naszpikowany nieaktualnymi stereotypami, polskimi "mordami" i półgłówkami, że może przynieść więcej szkody niż pożytku, przynajmniej PR-owo. Ciekawe, czy jury, które przyznało filmowi Srebrnego Niedźwiedzia podczas ostatniego Berlinale, uwierzyło w szumowską wizję polskiej wsi i mentalności. Jakby powiedział klasyk: "Nie o taką Polskę walczyłem!", a ja nie na taką "Twarz" chcę patrzeć.

-
5
ocena: 5

Doceniam reżyserski warsztat Szumowskiej, ale w przypadku "Twarzy" ewidentnie zawiódł jej zmysł scenarzystki. Przeładowany symbolami i zdezaktualizowany komediodramat po kilkunastu obiecujących minutach zupełnie gubi tempo i większy sens. Szumowska tak mocno zaangażowała się w prześmiewanie rzeczywistości i ekranowe moralizowanie, że kompletnie zdeformowała "Twarz", za którą nikt się specjalnie oglądać drugi raz nie będzie. Rozczarowanie. Na plus debiutantka Małgorzata Gorol (filmowa Dagmara).

5
ocena: 5

Trochę za bardzo prześmiewcza wizja polskiej wsi rodem z serialu o Złotopolskich. Na plus spora dawka czarnego humoru ze sceną egzorcyzmów na czele.

5.0
Ułaskawienie Oceny redaktorów

Ocena czytelników   5.4

7
ocena: 7

Film drogi w stylu Kolskiego. Doskonała rola Jana Jankowskiego.

5
ocena: 5

Wolne opowiadanie, piękne zdjęcia, ale film nie dla wszystkich. Typowy dla reżysera.

4
ocena: 4

Tęskniłam za wrażliwością Jana Jakuba Kolskiego, ale „Ułaskawienie” ogląda się z trudem. Mozolna akcja, dłużyzny, które nic nie wnoszą. Cieszy powrót Błęckiej-Kolskiej i Globisza.

7
ocena: 7

Niezwykle intymny, kontemplacyjny film, spinający klamrą dwa rodzinne dramaty związane z osobą reżysera Jana Jakuba Kolskiego: losy jego dziadków, którzy chcieli przetransportować ciało zamordowanego w Polsce Ludowej syna - żołnierza AK (wujka reżysera) oraz - bardziej symbolicznie - losy córki, zmarłej w wypadku spowodowanym przez Grażynę Błęcką-Kolską, w filmie grającą babcię Kolskiego. Wraz z filmowym mężem (Jan Jankowski) wyrusza ona w osobistą drogę krzyżową z trumną swojego dziecka.

6
ocena: 6

Typowy film Kolskiego. Niespieszna narracja, oszczędne dialogi, aktorski minimalizm i głęboko zakorzeniona w osobistych wspomnieniach opowieść. Kolejny festiwalowy tytuł ze świetnymi zdjęciami. Zdecydowanie lepsza pierwsza część filmu. Kino, które potrafi skupić uwagę tylko fragmentami, choć jest to propozycja warta uwagi.

4
ocena: 4

"Nie jestem człowiekiem, jestem koniem!" - wykrzykuje Jurgen i przemienia się w superbohatera, który samodzielnie potrafi wciągnąć pod górę wóz z załadowaną trumną. Podobnych niedorzeczności jest tutaj mnóstwo, a każdej przyświeca rycerska idea honoru... Chyba, że akurat ukazują się wyrwane z kontekstu komentarze opatrzone zdjęciami z kamery 16mm - wtedy nagle nastrój się zmienia i dostajemy komedię. Nierówny film pełen absurdów, a w dodatku potwornie nudny.

5.5
Wilkołak Oceny redaktorów

Ocena czytelników   4.6

8
ocena: 8

Mocne kino w dobrym wydaniu. Thriller osadzony w niekonwencjonalnych czasach tuż po zakończeniu II wojny światowej. Znakomita gra młodych aktorów, świetne zdjęcia i muzyka.

-
7
ocena: 7

Dawno nie widziałam tak dobrze nakręconego filmu. Czuć tu nowatorskie podejście do tematu, choć jeśli ktoś czeka na tytułowego wilkołaka grasującego po ponurym lesie, może się rozczarować. Zamiast spodziewanego horroru, otrzymujemy kawał solidnego kina i zaskakująco dobrej gry dziecięcych aktorów. Bez zaskoczeń w fabule, ale warto.

-
8
ocena: 8

Oryginalny i śmiały pomysł. Mieszanka thrillera, kina grozy i dramatu psychologicznego. Scenariuszowi brakuje nieraz konsekwencji i logiki, ale w rzadko spotykany sposób porusza temat wojennej traumy i walki o pozostanie człowiekiem. Świetna Sonia Mietielica. Znów doskonale zdjęcia. Wyborna muzyka Komasy-Łazarkiewicza. Znakomicie podtrzymuje napięcie. Nieco banalne zakończenie.

8
ocena: 8

Jak to zwykle bywa, żaden wilk nie jest równie straszny, co człowiek. Jeżeli mamy tu do czynienia z horrorem, to przede wszystkim tym, który sami sobie potrafimy zagotować. Klaustrofobiczny nastrój świetnie potęguje grozę, szkoda tylko, że reżyser uległ pokusie wplecenia kilku niepotrzebnych "jump scare'ów".

7.8
Zabawa, zabawa Oceny redaktorów

Ocena czytelników   5.3

6
ocena: 6

Zbyt powierzchowne potraktowanie poważnego tematu jakim jest alkoholizm. Od twórczyni filmu „Moje córki krowy” oczekiwałam znacznie więcej. Wielki plus za świetne kreacje aktorskie: Agaty Kuleszy, Doroty Kolak i Marii Dębskiej.

7
ocena: 7

Ogląda się z przyjemnością, choć porusza trudną tematykę alkoholizmu u kobiet. Polecam zwłaszcza osobom zaglądającym coraz częściej do kieliszka. W filmie od początku do końca wszystko oczywiste, nic nie zaskakuje.

5
ocena: 5

Studium alkoholizmu trzech bohaterek. Każda w innym wieku i z innego świata, boryka się z tym samym problemem. Niestety, „Zabawie...” daleko do „Moje córki, krowy”. Wydaje mi się, że reżyserka zatraciła równowagę między dramatem i komedią, m. in. stawiając na aktorów kojarzących się z humorem (policjanci), potęgując to muzyką ze stacji radiowych. Film z serii „Okruchy życia”, ale dobrze zagrany.

6
ocena: 6

Mocny obraz alkoholizmu, przedstawiony na przykładzie trzech niezależnych kobiet - ordynatorki szpitala, pani prokurator i stażystki w korporacji - ich wątki się nie łączą, ale ukazują różne "twarze" choroby i cały wachlarz zachowań związanych z piciem alkoholu. Dobre role tria: Maria Dębska, Dorota Kolak, Agata Kulesza, ale myśli i spostrzeżenia zawarte w filmie nie są żadnym stopniu oryginalne. To naprawdę dobrze opowiedziana, dość przeciętna historia z potężnymi rodzinnymi traumami w tle.

6
ocena: 6

Film ukazujący problem alkoholizmu z kobiecej perspektywy ze świetnymi rolami aktorskiego tria: Kolak, Kulesza i Dębska. Temat wciąż niesamowicie ważny i aktualny. Wciągająca historia, która zbyt wiele swieżego światła na znany problem nie rzuca. Po prostu to wszystko w kinie juz widzieliśmy. Przekaz dość oczywisty, niemal edukacyjny, ale ogląda się z przyjemnością i podziwem dla damskiej części obsady. To na pewno największy atut tej produkcji.

- 6.0
Zimna wojna Oceny redaktorów

Piękny poemat o smutnej miłości. Recenzja filmu "Zimna wojna" (recenzja)

Historia wielkiej i trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie potrafią być ze sobą i jednocześnie nie mogą bez siebie żyć. W tle wydarzenia zimnej wojny lat 50. w Polsce, Berlinie, Jugosławii i Paryżu. więcej»

Ocena czytelników   6.4

10
ocena: 10

Czarno-biało historia o decyzjach podejmowanych pod wpływem emocji. Historia, która zostaje w głowie na dłużej i zmusza do przemyśleń. Obok tego filmu nie można przejść obojętnie. Aktorski majstersztyk. Świetne role Kulig, Kota i Szyca.

8
ocena: 8

Wielkie brawa dla Joanny Kulig. Osobiście chciałbym jeszcze coś więcej od samego filmu. Nie podobają mi się niektóre przejścia między scenami i nie piszę tu o stronie technicznej, a reżysersko-montażowej.

9
ocena: 9

Jeden z tych filmów, które oglądasz, oglądasz, niby nic, kolejna nieszczęśliwa historia. Nagle się kończy (zdecydowanie za szybko), a ty siedzisz i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Jest nieswojo. Trudno się po "Zimnej wojnie" otrząsnąć, jest zbyt smutna i bez nadziei, ale też irytująca ze względu na decyzje głównej bohaterki. Wydaje się, że to wszystko mogłoby się potoczyć inaczej, happy end był możliwy. Film nie dla każdego, wymagający, nieznośny, piękny. Prawdopodobnie życiowa rola Joanny Kulig.

10
ocena: 10

Doskonałe zdjęcia Łukasza Żala, świetna muzyka Marcina Maseckiego (te jego niezapomniane "ręce Kota", bo przecież połączono komputerowo pianistę i aktora w momentach, gdy Wiktor Warski gra na fortepianie), mądrze poprowadzona fabuła i takaż reżyseria, bardzo dobra gra aktorska Joanny Kulig, Tomasza Kota i Borysa Szyca. Niebanalna, wzruszająca historia miłosna, świetny film.

9
ocena: 9

Wizualny majstersztyk opatrzony znakomitą ścieżką dźwiękową i fenomenalnym aktorstwem. Wybitna Joanna Kulig. Wyciszone, kameralne, wymagające skupienia kino, które hipnotyzuje od pierwszego do ostatniego kadru. Zachwycający poemat o trudnej miłości, który pozostanie nieśmiertelny w rodzimej kinematografii i recytowany przez wiele pokoleń filmowców. Czysta magia kina w polskim wydaniu.

10
ocena: 10

Film pod każdym względem kompletny. Luźna, ale nietracąca dynamiki fabuła, rewelacyjne kreacje aktorskie i znakomite zdjęcia w zaskakującym formacie 4:3 (czyli niemalże kwadrat). Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby "Kiedy Harry poznał Sally", gdyby nie było komedią, lecz dramatem, to właśnie dostaliście doskonałą odpowiedź.

9.3

Oceny przyznają pracownicy portalu Trojmiasto.pl, w skali ocen 1-10


W tegorocznym Konkursie Głównym znajdziemy z kolei tylko dwa debiuty ("Juliusz" Aleksandra Pietrzaka i "Dziura w głowie" Piotra Subbotki) oraz dwa tzw. drugie filmy ("Fuga" Agnieszki Smoczyńskiej i "Wilkołak" Adriana Panka). Łącznie na widzów czeka siedem oficjalnych premier, z czterema filmami widzowie mogli już się zapoznać wcześniej w polskich kinach. Pozostałe produkcje gościły dotychczas na krajowych i zagranicznych festiwalach.

Różne oblicza wojny: "Kamerdyner""Wilkołak"



Z geograficznego punktu widzenia trójmiejskim widzom najbliżej będzie do nakręconej z rozmachem kaszubskiej sagi Filipa Bajona. "Kamerdyner" na przestrzeni ponad 40 lat zobrazuje zagmatwane losy arystokratycznej rodziny uwikłanej w wewnętrzne animozje i wojenne dramaty. Reżyser z drobiazgową dbałością nakreślił historyczne tło wydarzeń, nie pomijając nawet tak bolesnej dla tysięcy Kaszubów traumy, jaką był mord w Piaśnicy. Otwierający gdyńską imprezę obraz Filipa Bajona powinien przede wszystkim zdobyć uznanie widzów, choć kreacje Adama Woronowicza czy Janusza Gajosa z pewnością nie pozostaną obojętne festiwalowemu jury.

Przeczytaj nasz wywiad z producentką "Kamerdynera"

W ponurej wojennej rzeczywistości zanurzony jest również "Wilkołak" Adriana Panka, który koncentruje się na historii o zarażaniu złem i ludzkim zezwierzęceniu. U schyłku wojny grupa dzieci wyzwolonych z obozu Gross-Rosen zamieszkuje w prowizorycznym, leśnym sierocińcu. Wojenne koszmary szybko wracają, gdy obóz otaczają wypuszczone przez esesmanów zdziczałe wilczury. W przerażonych dzieciach uruchamia się instynkt przetrwania. "Wilkołak", choć niejednoznaczny i trudny w odbiorze, ma szansę znaleźć się w gronie największych odkryć tego festiwalu.

Szare barwy PRL-u: "Zimna wojna", "Ułaskawienie", "Autsajder"



Do Gdyni w roli być może nawet głównego faworyta z "Zimną wojną" przyjedzie laureat Oscara za "Idę" i zdobywca Złotych Lwów sprzed pięciu lat, Paweł Pawlikowski. Wypełniony nostalgią i niespełnioną miłością czarno-biały romans w peerelowskich realiach zachwycił krytyków nie tylko nad Wisłą, ściągając do kin niemałą widownię. Jeśli za oceanem coraz częściej mówi się o nominacjach do Oscara nie tylko w kategorii filmu nieanglojęzycznego, to Złote Lwy wydają się wręcz formalnością.

Nie tacy faworyci jednak (patrz choćby ubiegłoroczny "Najlepszy") wyjeżdżali z Gdyni bez najważniejszej statuetki. Choć trudno wyobrazić sobie (przynajmniej na papierze) brak nagród dla Pawła Pawlikowskiego (reżyseria), Joanny Kulig (filmowa Zula) czy Łukasza Żala (zdjęcia).

Tak oceniliśmy "Zimną wojnę" Pawła Pawlikowskiego


Podobnie jak w "Zimnej wojnie", tak w "Ułaskawieniu" akcja zawiązuje się tuż po II wojnie światowej. Po najbardziej osobistym w karierze filmie ("Las, 4 rano") Jan Jakub Kolski ponownie przenosi na ekran rodzinne wspomnienia, tym razem oparte na postaciach dziadków filmowca. "Ułaskawienie" pokaże rodzicielski ból po stracie dziecka oraz pełną determinacji walkę o godność i równowagę po odejściu najbliższej osoby. W jednej z głównych ról Grażyna Błęcka-Kolska, była żona reżysera, która po raz pierwszy od ośmiu lat zagra w filmie twórcy "Historii kina w Popielawach".

Prawdziwymi wydarzeniami inspirowany jest także "Autsajder". Poznamy historię Franka, studenta malarstwa, który przez przypadek zostaje wplątany w tryby totalitarnej machiny. Wrażliwość i życiowa pasja młodego człowieka będą wystawione na ciężką próbę. Reżyserem jest ceniony operator Adam Sikora, który siedem lat temu zdobył Złote Lwy za najlepsze zdjęcia do "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego.

Codzienność pod lupą: "Twarz", "Pewnego razu w listopadzie", "Zabawa, zabawa"



Mocno reprezentowane podczas 43. FPFF będzie szeroko pojmowane kino społeczne. Z kameralnym dramatem "Pewnego razu w listopadzie" do Gdyni po pięciu latach wraca Andrzej Jakimowski. Na obskurnych peryferiach stolicy reżyser z pomocą Agaty Kuleszy - wyrzuconej na bruk nauczycielki opiekującej się bezdomnym psem - kreśli mało optymistyczny portret współczesnej Polski nękanej biedą, alienacją i neofaszystowską agresją, podbudowaną w filmie ujęciami z prawdziwych ulicznych starć przy okazji Marszu Niepodległości.


Laureatka Złotych Lwów sprzed trzech lat, Małgorzata Szumowska, w tym roku pokaże w Gdyni "Twarz" - zanurzony w prowincjonalnej polskiej wsi komediodramat, który podobnie jak "Pewnego razu w listopadzie" dość mocno podzielił rodzimych krytyków oraz widzów. W inspirowanej prawdziwą historią opowieści reżyserka z charakterystyczną dla siebie ironią wyśmiewa narodowe przywary, ale jednocześnie w słodko-gorzki sposób rozprawia się z brakiem tolerancji. Wydaje się jednak, iż "Twarzą" sukcesu "Body/Ciało" Szumowska już w Gdyni nie powtórzy.

Również po trzech latach wraca Kinga Dębska ("Moje córki krowy"). Jej najnowszy film, "Zabawa, zabawa", to historia trzech kobiet zmagających się z alkoholizmem. Szanowana prokurator, dzięki wpływom męża, konsekwentnie unika odpowiedzialności za kolejne ekscesy. Cenionej chirurg alkohol zabrał rodzinę, a wkrótce może doprowadzić do utraty ukochanego zawodu. Świetnie uczącej się studentce, która na dodatek posiada dobrze płatną pracę, skłonność do używek nie przynosi skutków ubocznych. Do czasu. W rolach głównych Dorota Kolak, Agata Kulesza i Maria Dębska. Ciekawostką w obsadzie jest... wąsaty Sławomir.

Warto się śmiać: "7 uczuć", "Juliusz"



Fantastyczną wręcz obsadę zebrał z kolei na planie filmowym wracający po siedmiu latach Marek Koterski: Więckiewicz, Dorociński, Chyra, Pazura, Karolak, Woronowicz, Figura, Cielecka, Ostaszewska, Muskała, Bohosiewicz - właściwie niemal każdą postać w "7 uczuciach" gra doskonale przez szeroką publiczność kojarzony aktor. Wielki powrót po latach na ekran Adasia Miauczyńskiego z pewnością jest jednym z najbardziej wyczekiwanych filmów tegorocznego festiwalu w Gdyni.


Drugą komedią w stawce 16 finalistów jest "Juliusz" - debiutancki projekt Aleksandra Pietrzaka z charyzmatycznym jak zawsze Wojciechem Mecwaldowskim. Pełna humoru (za scenariusz odpowiadali m.in. Abelard Giza i Kacper Ruciński) opowieść o relacjach ojca z synem z niespodziewaną miłością w tle jest chyba najbardziej komercyjnym filmem tegorocznego Konkursu Głównego i wcale nie nabiera to negatywnego znaczenia. Produkcja, która z pewnością wprowadzi świeży oddech w przepełniony emocjami festiwalowy repertuar.

Kino pod krzyżem: "Kler", "Krew Boga"



Na zupełnie przeciwległym biegunie artystycznym i emocjonalnym znajduje się "Kler", o którym chyba najgłośniej ze wszystkich konkursowych propozycji. Surowy realizm i charakterystyczna kreska Wojciecha Smarzowskiego w połączeniu z wiwisekcją polskiego Kościoła dają mieszankę wręcz piorunującą i niesamowicie kontrowersyjną. Różnorodnych emocji dostarczył już sam zwiastun - mocno komediowy i zapewne świadomie odciągający uwagę widza od istoty filmu. Można spodziewać się naprawdę gorącej dyskusji po premierze. Jak zareaguje festiwalowe jury? Naprawdę ciężko przewidzieć. Na ekranie zaufani ludzie Smarzowskiego: Więckiewicz, Braciak, Jakubik i Gajos.


Wokół wiary obraca się także historyczny dramat "Krew Boga" Bartosza Konopki (na koncie nominacja do Oscara za dokument "Królik po berlińsku"). Akcja filmu rozgrywa się we wczesnym średniowieczu i opowiada o dwójce osamotnionych towarzyszy, którzy pragną dotrzeć do ostatniej pogańskiej wioski, by udzielić jej mieszkańcom chrztu. W polskim kinie próżno szukać podobnych konceptów. Może być ciekawie.

W cztery oczy: "Jak pies z kotem", "Dziura w głowie"



Liczne nagrody i tłumy okupujące kinowe sale dowodzą tego, że kino biograficzne w naszym kraju cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Podczas 43. FPFF z podobnej konwencji gatunkowej skorzystał Janusz Kondratiuk, ale "Jak pies z kotem" ma zdecydowanie bardziej intymny i wyciszony charakter aniżeli "Najlepszy" czy "Sztuka kochania". Reżyser oddał niejako filmowy hołd zmarłemu przed dwoma laty bratu, Andrzejowi, również reżyserowi. "Jak pies z kotem" czasami z humorem, nieraz z tętniącą na ekranie emocją pokazuje jak rodzinne więzi, które pękły, trudno z powrotem związać. Ze względu na obsadę (Więckiewicz, Łukaszewicz, Konieczna, Stachura) solidny kandydat do indywidualnych nagród.


O skomplikowanych rodzinnych relacjach w pełnometrażowym debiucie opowiada także Piotr Subbotko. "Dziura w głowie" z Bartłomiejem Topą w roli głównej, przybliży sylwetkę wędrownego aktora, który wraca do rodzinnej miejscowości, by zaopiekować się chorą matką. W przypadkowo spotkanym tajemniczym mężczyźnie widzi własnego sobowtóra i rozpoczyna obsesyjne wręcz śledztwo na temat nieznajomego.

Dwie szkoły filmowe: "Eter", "Fuga"



Na mroczne obrzeża Cesarstwa Rosyjskiego na początku XX wieku zabierze widzów Krzysztof Zanussi. Tytułowym eterem tajemniczy Doktor (Jacek Poniedziałek) śmiertelnie zatruwa kobietę, którą pragnie uwieść. Ucieka do austriacko-węgierskiej twierdzy, gdzie kontynuuje niebezpieczne medyczne eksperymenty. Przed potępieniem może go zbawić jedynie miłość. Klimatyczny thriller dla fanów gatunku zapowiada się niezwykle intrygująco, choć trudno stawiać "Eter" w roli faworyta do Złotych Lwów.


Zupełnie inny reżyserski warsztat niż Zanussi prezentuje Agnieszka Smoczyńska, autorka osławionych na całym świecie "Córek dancingu". Również i tym razem widzów czeka niemal oniryczna podróż po różnych stanach świadomości. Główną bohaterką "Fugi" jest Alicja, która traci pamięć i po dwóch latach wraca do męża i syna. Nic jednak nie jest już takie samo. Zapowiada się co najmniej obiecująco, bowiem w wielu zagranicznych recenzjach najnowszy film Smoczyńskiej porównywany jest do twórczości von Triera czy Lyncha.

Kogo doceni festiwalowe jury? Kto tym razem zgarnie Złote Lwy? Tego dowiemy się w sobotę 22 września podczas oficjalnej gali rozdania nagród, z której przeprowadzimy relację na żywo.

Festiwal dla gdynian



Bilet na pojedynczy pokaz filmu z Konkursu Głównego kosztuje 19 złotych (ulgowy 16 zł). Taniej zapłacimy kupując bilet grupowy (13 zł) bądź karnet (220 zł na wszystkie filmy). Podczas 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych będzie też możliwość obejrzenia filmów za darmo. Specjalne plenerowe pokazy każdego festiwalowego wieczoru na placu Grunwaldzkim. Zobaczymy takie tytuły jak: "80 milionów", "Body/Ciało", "Bogowie", "Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy" czy "Ostatnia rodzina".

Tradycyjnie sporo atrakcji przewidziano dla młodszych uczestników festiwalu. W ramach projektu "Filmoteka szkolna" na młodzież za darmo czekają m.in. warsztaty filmowo-reporterskie, zajęcia z fotografii i plakatu filmowego, filmowa gra miejska czy dyskusje na temat konkursowych tytułów.

"Gdynia dzieciom" natomiast to program dedykowany najmłodszej widowni. W repertuarze najlepsze filmy polskiego kina dla dzieci i młodzieży, zarówno pełnometrażowe (np. "Tarapaty") jak i krótkometrażowe ("Rodzina Treflików"), zasłużone w rodzimej kinematografii produkcje ("Pan Samochodzik i praskie tajemnice") oraz pokazy specjalne (gdyński "Cinema Adventure"). Ciekawostką będą również warsztaty dubbingowe. Na wszystkie darmowe atrakcje obowiązują zapisy.

Zobacz wszystkie imprezy towarzyszące Festiwalowi Filmowemu w Gdyni

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (48)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Oceniaj z nami filmy Konkursu Głównego