Film - Konkurs główny

Bo we mnie jest seks 5.9
Bo we mnie jest seks

ocena: 5.9 / głosów: 50110

(5 opinii)
produkcja
Polska
premiera
25 września 2021 (Polska)
reżyseria
Katarzyna Klimkiewicz
scenariusz
Katarzyna Klimkiewicz
czas trwania
1 godz. 45 min.

Obsada

Maria Dębska, Leszek Lichota, Bartłomiej Kotschedoff, Rafał Rutkowski, Katarzyna Obidzińska, Katia Paliwoda, Borys Szyc, Krzysztof Zalewski-Brejdygant, Paweł Tomaszewski

Opis filmu

Warszawa, lata 60. Przed ekranami czarno-białych odbiorników zasiadają miliony Polaków.

I nagle ktoś przykuwa ich wzrok. To Kalina Jędrusik (Maria Dębska) – zjawiskowa aktorka i piosenkarka, która wnosi koloryt do bezbarwnej rzeczywistości. Kusi wdziękiem i seksapilem. Elektryzuje panów i oburza panie. Oto pierwsza seksbomba PRL i polska Marylin Monroe.

Kalina nie chce się wpisywać w ówczesny model kobiety. Żyje na własnych zasadach, co nie zawsze podoba się pruderyjnemu społeczeństwu i niektórym, wpływowym osobom u władzy. Liczne skandale, życie w miłosnym trójkącie z mężem Stanisławem Dygatem (Leszek Lichota) i Luckiem (Krzysztof Zalewski), kontrowersyjne wypowiedzi i epatujące seksapilem stroje sprawiają, że Kalina zyskuje także miano naczelnej skandalistki PRL. A przecież największy skandal z jej udziałem dopiero się zacznie…

Bo we mnie jest seks to ważny fragment z życia Kaliny Jędrusik, o której śmiało można powiedzieć, że jest największą ikoną polskiej popkultury. To historia blasków, cieni, wzlotów i upadków jej zawrotnej kariery. Wydarzeniom z życia Jędrusik towarzyszy atmosfera szalonej zabawy środowiska ówczesnej śmietanki towarzyskiej.

Na ekranie zobaczymy także inne, barwne postaci polskiej kultury: Kazimierza Kutza (Borys Szyc), Tadeusza Konwickiego (Paweł Tomaszewski), czy twórców Kabaretu Starszych Panów – Jeremiego Przyborę (Rafał Rutkowski) i Jerzego Wasowskiego (Dariusz Basiński).

Nasza recenzja

Opowieść o ikonie peerelowskiej telewizji uwodzi, kokietuje i emanuje seksapilem jak sama Kalina Jędrusik. Zauroczenie wydaje się jednak bardzo ulotne, bo film Katarzyny Klimkiewicz jest jak niezobowiązująca randka, której uczestnicy - choć bawią się nie najgorzej - to nie wiążą ze sobą poważniejszych planów. "Bo we mnie jest seks" ujmuje lekką i zwiewną formą oraz kapitalną rolą Marii...

czytaj więcej

Oceny dziennikarzy

średnia 6.3
  • Marta Apanowicz

    Lekkie, przyjemne kino podane w formie musicalu. Barwny, z ciekawymi kreacjami aktorskimi (gratka dla fanów Krzysztofa Zalewskiego). Wielki plus za czołówkę.
  • Anna Starostka

    Zabrakło solidnego "wgryzienia się" w temat, otrzymaliśmy po prostu przyjemny i lekko strawny film. Z ekranu oprócz seksapilu emanowała kobieca siła, całość przyprawiona świetnymi kostiumami, scenografią i muzyką. Dębska jako Jędrusik sprawdza się doskonale, trudno nie polubić kobiety o ognistym temperamencie i niebezpiecznym uśmiechu. Artystyczne motto Jędrusik brzmiało: "Chcę możliwie prosto przekazywać swoje prawdy widowni. Przeżywać je powinna już ona sama." I dokładnie taki jest ten film, prosty i niewymagający.
  • Tomasz Zacharczuk

    Zbyt powierzchowny, ogólnikowy i za mało intymny jak na kino biograficzne. Twórcy za mocno zainspirowali się tylko scenicznym wizerunkiem Kaliny Jędrusik, nie zagłębiając się dostatecznie mocno w jej psychikę i prywatną historię. Film sprawdza się natomiast jako zwiewna, musicalowa opowieść o telewizji i obyczajowości lat 60. Grande Maria Dębska! Ona to jakieś 80 proc. filmu. Pozostałe 20 to kostiumy, scenografia i zdjęcia. Publiczność, która pójdzie w listopadzie do kin nie powinna być zawiedziona, ale scenariuszowo można było to zrobić znacznie lepiej.
  • Magda Mielke

    Choć Dębska wydaje się być idealną Jędrusik to postać ukazana bardzo powierzchownie - przez pryzmat gestów, seksapilu i niewyparzonego języka. Nie udało się zajrzeć pod jej sceniczny, powszechnie znany wizerunek i pokazać człowieka z krwi i kości. Dostajemy za to sen o epoce, zapakowany w piękną scenografię i kostiumy.

Opinie (5)

  • Wstyd (1)

    Może jeszcze film o Teresie Orlowski nakręcicie?

    • 1 26

    • wstyd to być takim ograniczonym jak ty. Naoglądałeś się pornoli i myślisz, że Kalina, wspaniała aktorka i ekstrawagancka kobieta, ma coś wspólnego z tą branżą? Myśl, człowieku

      • 3 2

  • Za dużo wulgaryzmów! Polskie kino bez k**** nie istnieje?

    • 7 3

  • Rozrywka na poziomie

    Kalina Jędrusik, córka przedwojennego senatora, absolwentka liceum i krakowskiej Wyższej Szkoły Aktorskiej / a dawne szkoły miały nieporównanie wyższy poziom/ doskonale wiedziała co jest przekraczaniem pewnych obyczajowych granic i robiła to świadomie. Zapewne jako protest przeciw szarej i szeregującej rzeczywistości PRL. Dzięki ponad stu rolom teatralnym i filmowym zyskała popularność ,uznanie i nagrody. Dzięki telewizyjnemu kabaretowi trafiła pod liczne strzechy wyposażone już w czarnobiały odbiornik i tam swoją kreacją wywołała zgorszenie. I właściwie ten wątek jej życiorysu pokazuje film. Plus oczywiście romans ze śpiewającym Wojtkiem Gąssowskim pod okiem męża. Dlatego na film trzeba patrzeć jedynie jako na obrazek o niej. Była tez zdolną i nagradzaną /Opole / charakterystyczną piosenkarką. Pani Dębska bardzo ładnie przypomniała jej najpopularniejsze piosenki. Jako doskonale pamiętający czasy PRL doceniam pracę scenografów, grafików, kostiumy. Obrazki ulic to już kreacja z wykorzystaniem kliku pojazdów z epoki. Film miły dla oka i ucha i tak trzeba go traktować. A nieco wulgarnego języka to dla dzisiejszego widza prawie jak popcorn.

    • 18 1

  • Dobra zabawa z nutą fefleksji

    Świetna konwencja, bez smutasów na ekranie. W lekki sposób o poważnych sprawach. Brawo za grę aktorską - Kalina Jędrusik jakby nowocześniejsza. Super wykonania piosenek

    • 7 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Przydatne informacje

Zdjęcia